niedziela, 20 października 2013

Valdora War cz. 1

Lokalizacja: Zamek Bieber'ów

Cassie - Polyvore

Cassie's POV

To był ten dzień, dzisiejszego ranka wszyscy spotykali się w Valdorze by ustawić świat takim jaki powinien być. Angels przeciwko Devils. Każdy został specjalnie wytrenowany, by doczekać tej chwili. Usiadłam na łóżku kiedy Justin był w biurze załatwiając kilka rzeczy. Będziemy walczyć w centrum Valdory. Niedaleko od zamku, ale blisko by zobaczyć wszystko z okna. Justin wszedł do pokoju, gdy ja zakładałam kozaki. Miał coś w ręce, kiedy do mnie podszedł.
- Co to jest?
- Jeśli coś mi się stanie, chcę, żebyś to wzięła i była bezpieczna. - Wziął moją dłoń i coś na niej położył. Spojrzałam na rzecz i ujrzałam naszyjnik z napisem 'love'. Wróciłam na niego wzrokiem a on patrzył na mnie z góry.
- Zawsze potrafisz mnie zmotywować, jesteś osobą, dzięki której jestem szczęśliwy, Ty Cassandra Joy Weston jesteś miłością mojego życia. Bez względu na to co się dzisiaj stanie, chcę, żebyś była bezpieczna. - Położył swoje dłonie na moim brzuchu i popatrzył na mnie.
- Opiekuj się nią, proszę. - Przez jego słowa byłam w szoku.
- J-justin. - Poczułam jak łza formuje się w moim oku i spływa po policzku.
- Kocham Cię Cassie i zawsze będe Cię kochał. - Powiedział układając swoje ręce po obu stronach mojej głowy.
- Ja też Cię kocham Justin. Ja też. - Przyciągnął moją twarz bliżej jego i ułożył swoje usta na moich. To nie był wymuszony pocałunek, to było coś w stylu jeśli nie wrócę dzisiaj do domu, wiedz, że zawsze będe Cię kochał.

Oderwaliśmy się od pocałunku a on spojrzał prosto w moje oczy.
- Jesteś gotowa?
- Tak, chodźmy obronić naszą córkę. - Powiedziałam do niego sprawiając, że się uśmiechnął.
- Naszą córkę. Będzie mieć jedno piekło życia. - Wzięłam jego dłoń w swoją i zamknęłam oczy. Poczułam jak moje ciało dryfuje i od razu wiedziałam, że transportujemy się do Valdory. Nigdy tam nie byłam, ale najwyraźniej jest to niezwykle ogromne. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą ładną, zieloną trawę. Naokoło było jasno, tak jak w lecie. Powietrze pachniało świeżo jak pod deszczu, a miejsce było wspaniałe. Spojrzałam prosto przed siebie i zobaczyłam dom Justin'a. Był ogromny i piękny. Złapałam dłoń Justin'a sprawiając, że obrócił swoją głowę w moją stronę.
- Gotowa?
- Zróbmy to. - Podeszliśmy do drzwi, które otworzył chłopak i zamknął je od razu po tym jak weszliśmy.
- MATKO?! OJCZE?! - Usłyszałam kroki i odwróciłam się by zobaczyć Panią Mallette.
- Witaj Cassie.
- Dzień dobry raz jeszcze Pani.
- Jesteś na dzisiaj przygotowana?
- Jak nigdy dotąd. - Pokiwała głową i weszliśmy do holu, gdzie wszyscy już stali. Lola i Travis pojawili się w tym samym momencie co Yasmine i Brandon. Jazmyn przybyła z Jaxon'em i ich ojcem. Kelsey była z Jarid'em, więc uśmiechnęłam się do niej.
- Czy wszyscy są gotowi? - Kiwnęliśmy głowami i wyszliśmy za drzwi. Justin trzymał mocno moją dłoń, kiedy doszliśmy do ostatecznego miejsca. Po chwili już wiedziałam czemu chłopak kazał mi założyć te kozaki. Ziemia była pokryta śniegiem, biel pokrywała każdą powierzchnię.

Staliśmy na ziemi, patrząc w dal i czekając aż tamci się pojawią. W końcu zobaczyłam grupę ludzi idących ku nam, co sprawiło, że głośno przełknęłam ślinę. Spojrzałam na Justin'a, który kiwnął do mnie głową, że wszystko się zaczyna.
- Będzie dobrze. - Mrugnęłam i zobaczyłam jak tamci się na nas patrzą.
- Czekaliśmy na ten dzień Carter.
- I w końcu się doczekaliśmy. - Justin zrobił jakiś sygnał ręką i po chwili wszystkie cienie pojawiły się przy nas. Mogłam zobaczyć jak Carter zaczyna się denerwować, przełknął ślinę i stał w miejscu nic nie robiąc. Nikt nie wydał dźwięku, nikt się nie poruszył.
- TERAZ - Carter krzyknął sygnalizując wszystkim jego Angels aby zdobyli to co należy do nas. Byliśmy silniejsi, wiedzieliśmy to, nawet Carter. Na początku nie oddaliśmy walki, Justin powiedział, że to tylko sposób na to, żeby myśleli, że mogą wygrać. Położyłam ręce na moim brzuchu a oczy Carter'a powiększyły się.
- STOP - Wszystko przestało się ruszać.
- Myślę, że coś się dzieje. - Justin ścisnął moją dłoń mocniej a ja spojrzałam na niego. Zaczął iść do mnie zanim nie stanął przede mną z uśmiechem na twarzy.
- Mogę dotknąć? - Popatrzyłam na Justin'a a on kiwnął. Przesunęłam ręke a on położył swoją na moim brzuchu. Jego oczy rozszerzyły się a ja zaczęłam się usmiechać.
- Zaplanowałaś to.* - Puściłam ręke Justin'a a swoją położyłam na policzku i głowie Carter'a. Jego krzyki było słychać na całej ziemi. Jego twarz zaczęła płonąć a skóra odrywać się. Puściłam go a on od razu upadł na ziemie.
- T-ty masz-
- Moc? Tak kurwa mam. - Podniosłam dłoń na której po chwili pojawiła się kula ognia.
- Chcesz to zobaczyć? - Jego oczy krzyczały ze strachu, ale ja nie dałam ciała. Rzuciłam na niego ogień sprawiając, że jego ciało zaczęło się palić w śniegu. Na naszych oczach zamienił się w popiół. Dało się słyszeć krzyki i wrzaski Angels* po tym jak płakali po śmierci ich lidera.

Mogłam poczuć jak moje tętno rośnie wraz ze złością. Nagły przypływ ciepła, gdy jeden z Angels podbiegł do nas. Podniosłam ręke i rzuciłam kule ognia, które zabiły większość z nich. Reszta z nimi walczyła, ale Justin stał obok mnie, bo wiedział, że jeśli mnie puści, moge być na tyle słaba by umrzeć. Moje serce zaczęło bić szybciej a ja domyśliłam się, że on o tym wiedział.
- Cassie wystarczy.
- Nie.
- Cassie, zabijasz samą siebie.
- Zamknij się. - Powiedziałam mu, gdy moje ciało zaczęło robić się słabsze. Justin puścił moją dłoń a ja poczułam jakby moje ciało było sparaliżowane. Zauważyłam przed sobą Angel'a, ale na szczęśscie po chwili pojawił się cień, jednak ja dalej byłam zbyt słaba by zrobić cokolwiek. Z trudem mogłam oddychać, tak jakby moje gardło było zamknięte. Następną rzeczą, którą wiedziałam było wołanie mojego imienia, a po chwili poczułam pod sobą coś zimnego.
- CASSIE - Jeszcze raz. Po tym wszystko stało się rozmyte. Wydawało się, że rozmawiające osoby były mile stąd i nie mogłam już ich usłyszeć. Poczułam jak moje oczy zamykają się i wszystko stało się czarne.

___________________________________________________

dzieeeeeeeeeeeeeeeeń dobry! co tam jak tam u was?? (dobra i tak wiem ze nie odpowiecie)
miał byc do niedzieli i jest, woho c nie
nastepny nwm kiedy
jeszcze druga czesc 27 rozdzialu i druga czesc devil'a JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE

SĄ TU JAKIEŚ DIRECTIONERS/JANOSKIANATORS/GLEEKS/TEEN WOLFERS?
bo wgl to ja belieber nie jestem lols nie no, jestem tak jakby w polowie. uwielbiam, kocham i wgl justina ale to nie to samo co z 1d czy janoskians ://////////////

JAK ZMIENIACIE USERNAME NA TT, NAPISZCIE O TYM W INFORMOWANYCH. JESLI TEGO NIE ZROBICIE, USUWAM WGL Z INFORMOWANYCH!!!!!!!

pytania:
ask
tt


kasia

poniedziałek, 14 października 2013

Welcome Home Cassie

PRZECZYTAJCIE NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM
 

Cassie's POV

Tego ranka wstałam uśmiechnięta kiedy słońce weszło przez okna. Poczułam coś na mojej talii i odwróciłam się i odwróciłam się by zobaczyć owinięte wokół mnie ramię Justin'a. Westchnęłam ze szczęścia i przybliżyłam się do niego. Jego ciało było zimne jak lód, ale łącząc je z moim ciepłem powstawała idealna temperatura. Poczułam jak jego ręka masuje mój brzuch, więc odwróciłam się i zobaczyłam jak się do mnie uśmiecha.
- Dobry. - Powiedział w moje włosy.
- Dziękuje. - Spojrzał na mnie z góry i pocałował moje czoło.
- Chodź. - Jęknęłam i przyciągnęłam go do siebie.
- Możemy tak zostać na cały dzień.
- Podoba mi się to, ale niestety mam coś do załatwienia z chłopakami.
- Co?
- To niespodzianka, dowiesz się później. - Przewróciłam oczami i poczułam jak szturchnął mój nos. Uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam go w policzek.
- A teraz idziemy. - Wstaliśmy a ja schyliłam się po jego koszulkę z poprzedniej nocy i nałożyłam ją na swoje ciało.
- Słodkie.
- Dziękuje.

Wzięliśmy prysznic, umyliśmy zęby i zeszliśmy na dół do salonu. Położyłam się na kanapie a on usiadł przy moich nogach. Położyłam stopy na jego kolanach a on zdjął moje kapcie. Poczułam jak masuje moje stopy i uśmiechnęłam się. Zawsze wiedział jak mnie zrelaksować. Nadal uważam, że powinnam mu powiedzieć, ale nie sądze, że teraz jest dobry czas.

Usiadłam na kanapie i czekałam aż Justin wróci ze spotkania z chłopakami. Po chwili położyłam się na niej oglądając telewizję i jedząc czekoladę, gdy nagle drzwi głośno otworzyły się a ja ujrzałam strasznie wyglądającego Justin'a. Miał ogromny uśmiech na twarzy a ja nigdy go takiego nie widziałam.
- Jesteś na haju?
- Co? Nie, pakuj się. Chcę, żebyś spakowała wszystko co masz.
- Wyrzucasz mnie?
- Nie, po prostu zrób to i chodź. - Powiedział biegnąc po schodach. Wstałam z kanapy i ruszyłam do naszego pokoju, żeby zobaczyć go chowającego ubrania do walizki.
- Gdzie idziemy?
- Gdzieś, teraz się pośpiesz. Mamy już wszystko, musisz tylko spakować swoje rzeczy.
- Ok? - Weszłam do garderoby i wyjęłam torby. Zaczęłam wkładać ubrania do środka, dopóki Justin nie włożył wszystkiego naraz i zapiął zamek.
- HEJ
- Pośpiesz się Cass, chcę Ci coś pokazać.
- Justin, to wygląda jakbyś miał się zaraz zesrać, uspokój się. - Zaśmiał się i złapał mnie za ręke.
- Nawet się nie waż Justin. - Zamknął oczy i po chwili zaczęliśmy wydostawać się poza dom. Pieprzony idiota.

Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą nieznany mi jak dotąd dom. Spojrzałam na Justin'a który ju już się uśmiechał.
- Chodź. - Wziął moją ręke i weszliśmy do środka. Włączył światło a moja szczęka opadła.
- Cholera, tu jest pięknie.
- Podoba Ci się?
- Kocham to. - Owinęłam ręce wokół mojej talii i pokazał mi klucz przed twarzą.
- Dobrze, bo jest Twój. - Prychnęłam do niego a on kiwnął głową.
- To dlatego tak wyglądasz?
- Tak, powiedziałaś, że uwielbiasz domy takie jak ten, więc pomyślałem, czemu nie. - Uśmiechnęłam się i przytuliłam go.
- Dziękuje.
- Mam dla Ciebie jeszcze jedną niespodziankę.
- Co? Kucyka?
- Um nie. - Wziął mnie za ręke i zaprowadził po schodach do fioletowych drzwi. Popatrzyłam na niego zdezorientowana, ale on zignorował mnie i przekręcił klamkę.
- Wejdź do środka.
- To jest kolejny pokój w którym będe dowiadywać się różnych rzeczy?
- Nie, ten Ci się spodoba. - Włączyłam światło i rozejrzałam się.
- Wow - Chłopak wszedł do środka i położył ręke na mojej talii.
- A to będzie pokój Penelope. - Uśmiechnęłam się i spojrzałam na dziecinne łóżeczko.
- To jest idealne, sam to zrobiłeś?
- Z małą pomocą. - Zaśmiałam się w on ułożył już obie ręce na mojej talii.
- Witaj W Domu Cassie.
- Dobrze jest być w domu. - Pochylił się i przyłożył swoje usta do moich. Uśmiechnęłam się przez pocałunek i zaczęłam błądzić dłońmi pomiędzy jego włosami.

Wziął moją ręke i wyszliśmy z pokoju, otworzył drzwi do innego pokoju i wszedł do środka. Włączył światło a ja uśmiechnęłam się po czym rozejrzałam się.
- To jest nasz pokój. - Uśmiechnęłam się do niego i położyłam na łóżku.
- Cass, jest coś co chciałbym Ci powiedzieć.
- Co? - Otworzył swoje usta, ale gdy zobaczył moje zainteresowanie, uśmiechnął się.
- Nieważne, powiem Ci w ciągu kilku dni.
- Czemu kilku dni?
- Bo jutro jest dzień w którym wszystko się zmieni. - Westchnęłam i kiwnęłam głową.
- Myślisz, że wygramy?
- Sądze, że przegramy tylko wtedy, gdy Tobie coś się stanie. Wątpie, czy będe w stanie robić coś bez Ciebie. Jesteś wszystkim co pragnę. Nie jesteś tylko znajomą, ale najlepszą przyjaciółką. - Uśmiechnęłam się do niego i delikatnie pocałowałam. Rozległo się pukanie do drzwi a Justin od razu powiedział, żeby osoba weszła do środka. Jego ojciec wszedł z lekkim uśmiechem i skinął do mnie.
- Witaj Cassandro.
- Dzień Dobry Panie Bieber, miło Pana znowu widzieć.
- Mnie również. Przyszedłem aby zadać wam obu pytanie.
- Oczywiście.
- Po wojnie, jeśli wy i reszta wygracie, zechcielibyście klasyczne wesele czy może coś mniejszego? - Moje oczy rozszerzyły się i spojrzałam na Justin'a.
- Ślub?
- Nie wspominałem o tym?
- Nie.
- Cóż uh
- Wiadomo, że Panie muszą poślubić Devil'a Cassie, to jedyny sposób byś była z nim powiązana.
- To jedyny sposób bym miała Penelope, prawda?
- Tak, bez błogosławieństwa Devil'a przy narodzinach ona umrze.
- Ok, ale nie chcę małego wesela. Chciałabym tam całą rodzinę.
- Jak sobie życzysz, a Ty Justin, znasz zasady?
- Tak ojcze.
- Widzę was jutro obojga rano, dobranoc Cassie. Justin.
- Dobranoc Panie Bieber, dziękujemy za przyjście. - Wydostał się z pokoju a ja spojrzałam na Justin'a.
- Jakie zasady?
- Dla nas na śl... Jedna osoba musi zginąć.
- Kto? - Spuścił wzrok a ja dalej byłam w niego wpatrzona.
- Kto?!
- Cassie, nie chciałem aby tak się stało.
- NA MIŁOŚĆ DO WSZYSTKIEGO, KTO TO JEST?!
- To Kelsey. - Moje usta otworzyły się.
- C-co?
- Tak bardzo przepraszam.
- A-ale, Justin.
- Wiem.
- Jest wszystkim co mi zostało.
- Nie chciałem, żeby to się wydarzyło. Ale Rebekah popełniła błąd a Kelsey musi za niego zapłacić.
- Ale dlaczego?
- Kodeks mówi, że najmłodsza siostra musi być poświęcona. Rebekah już jest martwa, więc teraz jest kolej Kelsey.
- Nie.
- Cassie.
- Ona nie umrze, Justin. Nie pozwolę na to.
- To nie Ty o tym decydujesz.
- Posłuchaj mnie uważnie. Moja siostra nie umrze dlatego, że muszę być Twoją cholerną żoną. Naprawisz ta cholerną rzecz i zrobisz to teraz.
- Ok, porozmawiam z ojcem pojutrze.
- Ona nie może Justin, po prostu nie może.
- Postaram się to naprawić Cassie, uwierz mi.
- Ok.

Nowy dom Cassie i Justin'a




Korytarz





Kuchnia



Salon



Jadalnia



Na zewnątrz





Pokój Cassie i Justin'a



Łazienka Cassie i Justin'a



Żłobek



Pokój Penelope



Łazienka Penelope



___________________________________________________

chcialam was strasznie przeprosic.... strasznie dlugo nie bylo rozdzialu i naprawde jest mi z tym zle. ALE te dwa tygodnie mialam strasznie zawalone (soboty i niedziele najbardziej) nauka, probne egzaminy, pomaganie w domu, przy urodzinach taty, wczoraj bylam w szkole i tak... w tamta niedziele bylam na meczu (WYGRALISMY DZIWKI I ZARAZ BEDZIEMY NAJWYZEJ I MOZECIE SIE KLANIAC MISTRZOM C NIE, LEGŁA WARSZAWA!!!!!!!!!! sory ponioslo mnie troche ale musialam :))) WISLA KRAKOW AKA NAJLEPSZA DRUZYNA C NIEEE)
do tego watpie zebyscie chcieli byc juz na biezaca z devil'em, bo wiadomo wtedy rozdzialy nie dodawane sa tak czesto. OGOLNIE PRZEPRASZAM

jak cos, moj tt i ask


kasia

środa, 25 września 2013

Giving Him Everything

Cassie's POV

Obudziłam się tego ranka i zobaczyłam śpiącego Justin'a oplatającego mnie swoimi ramionami. Uśmiechnęłam się na myśl o tym co wczoraj powiedział. Wzięłam jego ręke ze swojego ciała i poszłam do łazienki by wziąć prysznic i umyć zęby. Włączyłam wodę i pozwoliłam jej spływać, po czym odwróciłam się do iPoda i zaczęłam myć zęby. Włączyłam świąteczną playliste i usłyszałam pierwsze dźwięki piosenki. Chlapnęłam wodą w twarz i rozebrałam się zarazem śpiewając by po chwili wejść do kabiny. Wykąpałam się i wyłączyłam wodę, złapałam ręcznik który wisiał na drzwiczkach prysznica po czym owinęłam nim swoje ciało. Otworzyłam kabinę i stanęłam na dywanie. Tańcząc i śpiewając zaczęłam się ubierać. Gdy skończyłam, wysuszyłam włosy i zakręciłam je. Cassie - Polyvore

Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Justin'a który patrzył na mnie i się uśmiechał. Dzisiaj miałam dobry humor i nic nie mogło tego zepsuć. Justin powiedział reszcie, żeby w tym dniu nie przychodzili do domu ani nie dzwonili bo chce spędzić ten czas tylko i wyłącznie ze mną. Powiedział, że dzisiaj zostawia wszystko pod opieką Travis'a jeśli jednak coś się wydarzy ma zadzwonić, ale nie pokazywać się w domu. Wskoczyłam na łóżko usadawiając się na nim gdy on się zaśmiał.
- Czemu pachniesz miętą? - Zapytałam.
- Może dlatego, że brałem prysznic w innej łazience.
- Oh, zapomniałam o tym. - Zaśmiał się i obrócił nas, że teraz on wisiał nade mną.
- Więc Pani Szczęśliwa.
- Cześć. 
- Co chcesz dzisiaj robić?
- Najpierw film. - Pochylił się i szybko mnie pocałował zanim wstał.
- Co robisz?
- W szafce mam filmy. - Skinęłam a on wszedł z pudełkiem filmów. Położył je na łóżku, a ja otworzyłam by zobaczyć wszystkie moje ulubione filmy.

Podniosłam film Grinch: Świąt Nie Będzie i podałam mu. On za to kiwnął, położył pudełko na podłodze i włączył film. Kliknął w domofon i kazał przynieść Priscilli jakieś przekąski. Wyłączył lampe a ja położyłam głowę na jego piersi po czym zaczęliśmy oglądać film. Drzwi otworzyły się a kobieta weszła z tacą w rękach. Uśmiechnęła się do nas, położyła tacę na stoliku i wyszła. Odwróciłam głowę do Justin'a a on spojrzał na mnie z góry.
- Co? - Chciałam po prostu powiedzieć, że go kocham ale nie mogłam, więc tylko potrząsnęłam głową.
- Cass?
- To nic, uh możesz podać mi wode? - Wyciągnął ręke i chwycił Sprite'a po czym podał go mi. Trzymałam napój w ręku i uśmiechnęłam się gdy zaczął pocierać moje ramie. Zbliżyłam się do niego i przytuliłam, sprawiając, że trzymał mnie jeszcze mocniej.

Była prawie 17.30, gdy Justin powiedział mi, że muszę się przebrać, bo chce mnie gdzieś zabrać. Oczywiście, ja będąca ciekawską osobą, musiałam zapytać gdzie ale tak jak myślałam, powiedział, że to niespodzianka. Cassie - Polyvore Zeszłam po schodach by zobaczyć go czekającego na mnie z uśmiechem na twarzy.
- Gotowa? - Kiwnęłam głową a on chwycił mnie za ręke, wyszliśmy na zewnątrz pod jego auto a on otworzył mi drzwi. Lubie to, że potrafi być dla mnie romantyczny. Widać, że się o mnie troszczy i daje mi trochę nadzieji, że jednak odwzajemnia moją miłość. Odpalił auto i ruszył w dół ulicy. Westchnęłam a on odwrócił głowę w moją stronę z uśmiechem na twarzy.
- Co?
- Jestem po prostu szczęśliwa.
- Cóż, ja jestem szczęśliwy, że Ty jesteś. - Powiedział biorąc moją ręke, kierując drugą. Jechaliśmy kilka minut dopóki nie dotarliśmy do czegoś co wyglądało jak restauracja. Wysiadł z auta i okrążył je by otworzyć dla mnie drzwi. Wydostałam się z pojazdu chwytając jego dłoń, kiedy weszliśmy do środka. Było tam pięknie.
- Justin, tu jest niesamowicie. - Spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Nie będziemy tu jeść. - Spojrzałam na niego zdezorientowana.
- Czekaj, więc po co-- Przerwał mi podchodząc ze mną do tylnych drzwi. Otworzył je i wpuścił mnie do środka.
- Jemy tutaj. - Powiedział włączając światło. Moje oczy nabrały większych rozmiarów widząc to wszystko. Odwróciłam się by zobaczyć jak się uśmiecha.
- To jest najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek ktoś dla mnie zrobił. - Wziął mnie za ręke i razem weszliśmy głębiej do pomieszczenia.

Puścił moją dłoń i wysunął dla mnie krzesło. Uśmiechnęłam się do niego i usiadłam a on przysunął krzesło do stołu. Usiadł naprzeciwko mnie i ponownie wziął moją ręke. Potarł kciukiem moje kostki i uśmiechnął się.
- Pięknie wyglądasz.
- Dziękuje. - Przyszedł kelner i podał nam jedzenie. Justin wiedział co lubię jeść, więc nie musiałam wcześniej wybierać. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.
- Co?
- To bardzo miłe, że to zrobiłeś.
- Zrobię dla Ciebie wszystko Cass.
- Justin, jest coś co muszę Ci powiedzieć.
- Co? - Już otworzyłam usta, kiedy wrócił kelner z moim drinkiem. Westchnęłam a on odszedł.
- Mówiłaś coś
- Zapomnij, to nic ważnego. - Kiwnął głową i zaczęliśmy jeść. Gdy skończyliśmy Justin zapłacił i wstał z krzesła.
- Chodź, jest jeszcze jedna rzecz którą chce Ci pokazać zanim wrócimy do domu. - Złapałam jego dłoń i wstałam. Wyszliśmy z pomieszczenia a potem z budynku i podeszliśmy do auta. Kiedy wsiedliśmy Justin ruszył. Oparłam głowę i siedzenie i odwróciłam głowę w stronę okna.
- Spokojnie wyglądasz.
- Po prostu kocham spędzać z Tobą czas, tylko my.
- Tak jak ja. - Auto zatrzymało się a ja wyjrzałam za szybę.
- Gdzie jesteśmy?
- Chcę żebyś kogoś zobaczyła. - Skinęłam a on wyszedł z samochodu, podszedł do mojej strony i otworzył mi drzwi. Wyszłam a on owinął moją talię swoim ramieniem gdy zaczęliśmy iść. Zaprowadził nas do skały która była na plaży, gdy zauważyłam tył czyjejś osoby.
- Idź. - Wyszeptał mi do ucha. Ruszyłam w stronę osoby a gdy znalazłam się na tyle blisko niej, położyłam dłoń na jej ramieniu. Odwróciła się a moje oczy powiększył sie.
- Cholera. - Skoczyłam na nią i przytuliłam sprawiając, że się zaśmiała.
- C-co Ty tutaj robisz?
- Justin chciał żebym się z Tobą zobaczyła. Słyszałam, że świetnie sobie radzisz na treningu.
- Tak, powiedział, że ucze się w szybkim tempie. Gdzie jest Becky? - Nic nie powiedziała tylko spojrzała w dal.
- Kelsey? Gdzie jest Becky?
- Ona uh nie żyje. - Spojrzałam na nią ze łzami w oczach a ona mnie przytuliła.
- Czemu? Jak? Gdzie?
- Spała z Calvin'em, Jazmyn się do tym dowiedziała i zabiła ich oboje.
- Miała tylko 15 lat.
- Wiem, ale hej, przynajmniej masz mnie. - Uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową.
- Prawda. - Spojrzała za mnie i pomachała ręką.
- Powinnaś do niego wrócić. Kocham Cie Cass.
- Ja Ciebie też. - Pocałowałam jej policzek i wróciłam do Justin'a.
- Gotowa by wracać? - Kiwnęłam głową.

Dostaliśmy się do domu i weszliśmy do naszego pokoju. Weszłam do łazienki by zmyć makijaż i przebrać się w piżamę. Wyszłam z pomieszczenia i zobaczyłam Justin'a leżącego na łóżku. Uśmiechnęłam się do niego i wspięłam się na łóżko. To był ten czas, Cassandra "Cassie" Joy Weston straci dziewictwo z chłopakiem którego kocha.
- Jesteś tego pewna? - Zapytał sprawiając, że odwróciłam głowę w jego stronę.
- Nigdy nie byłam niczego bardziej pewna. - Skinął i przycisnął swoje usta do moich.

Podniósł się nade mnie, gdy poczułam jego język przejeżdżający po moich ustach. Wiedział, że chciałam, żeby to wszystko byli powoli bo był to mój pierwszy raz. Pozwalając jego językowi poruszać się wraz z moim poczułam dreszcze przechodzące przez całe moje ciało. Jego ręce powoli zaczęły podnosić moją koszulkę, gdy oderwał się od pocałunku. Podniosłam się nieco pozwalając mu zdjąć podkoszulek, ale od razu po ściągnięciu go zasłoniłam się rękami. On pokręcił głową i pocałował mnie w czoło. Odciągnął moje dłonie od ciała i splótł je razem ze swoimi. Czekał na mnie, a raczej na to, żebym powiedziała, że wszystko w porządku, ale ja tylko westchnęłam. Kiwnęłam głową zaraz się podnosząc, by jego zimne ręce sięgnęły za mnie i odpięły mój stanik, ale tak się nie stało. Otworzyłam oczy i zobaczyłam go spoglądającego na mnie.
- Jesteś tego pewna? - Skinęłam a on go ściągnął. Poczułam jak moje ciało trochę się relaksuje, po czym chwyciłam jego koszulkę. Pociągnęłam za jej rąbek ale nie przełożyłam przez jego głowę.
- Cass, wszystko ok. - Ściągnęłam z niego koszulkę i rzuciłam ją na podłogę, tam gdzie leżała moja.

Położył mnie płasko na łóżku i ruszył w dół mojego ciała nie odrywając ode mnie wzroku. Usadowił ręce na spodniach mojej piżamy a ja kiwnęłam pokazując ok. Powoli ściągnął je a moja twarz od razu zrobiła się czerwona. Położył swoje dłonie na moim brzuchu a ja otworzyłam oczy i zobaczyłam jak się uśmiecha.
- Wszystko dobrze Cass, oddychaj. - Kiwnęłam głową a on ściągnął moje majtki. Wypuszczając powietrze z ust spojrzałam na niego i zauważyłam, że nie patrzy na moje ciało tylko w moje oczy. Nie chciał bym czuła się nieswojo i szczerze mówiąc polubiłam to. Usiadłam, nie przerywając naszego kontaktu wzrokowego i doszłam do jego jeansów. Odpięłam jego pasek a potem spodnie.
- Nie ma pośpiechu, zrób to w swoim czasie. Chcę żebyś była zrelaksowana przez cały ten czas. - Powiedział do mnie a ja skinęłam. Wzięłam oddech i zdjęłam jego spodnie.
- M-możesz sam zdjąć swoje bokserki? - Zapytałam przestraszona co się za tym ukrywa. Kiwnął głową a ja położyłam się na łóżku zamykając oczy.
- Otwórz oczy. - Zrobiłam to co kazał i zobaczyłam go unoszącego się nade mną.
- Nie zamierzam Cię skrzywdzić Cass, postaram się zrobić to tak wolno jak to jest możliwe, ale nie możesz być spięta. - Kiwnęłam a on pocałował moje czoło.
- Gotowa?
- Tak. - Wypuściłam powietrze i poczułam jakby coś łamało mnie na pół. Moje oczy rozszerzyły się, gdy ból rósł.
- Justin przestań. - Łzy zaczęły lecieć z moich oczu a on je szybko zabrał.
- Wszystko w porządku?
- T-to boli.
- Wiem, ale nie możesz myśleć o bólu. Musisz patrzeć prosto w moje oczy i skupić się na nich, ok?
- J-ja spróbuję.
- Gotowa? - Skinęłam i owinęłam swoje ręce wokół jego szyi. Spojrzałam mu prosto w oczy, tak jak powiedział, gdy poczułam łzy.
- Jak się masz?
- Lepiej. - Kiwnął głową, a ja poczułam jego biodra naciskające na moje. Przez cały patrzyliśmy sobie w oczy a ból nie był taki zły jak się spodziewałam. Puściłam jego szyję i zrelaksowałam się, pozwalając mojemu ciału odpłynąć.
- Jest ok? - Skinęłam a on powoli przyspieszył tempo. Przygryzłam wargę, gdy wszystko zaczynało stawać się lepsze, po chwili poczułam jak moje ciało zaczyna się trząść. Przestraszona otworzyłam oczy i zobaczyłam uśmiech Justin'a.
- Po prostu oddaj się temu, będzie dobrze. - Z powrotem zamknęłam oczy i poczułam jak moje ciało relaksuje się a ja mocno chwytam prześcieradło. Głośno westchnęłam a on znów się uśmiechnął. Kilka minut później poczułam jak rośnie, więc przestraszyłam się.
- Spokojnie, oddychaj. - Mogłam powiedzieć, że wiedział jak to boli, gdy po chwili poczułam w sobie jakiś przepływ. Przewrócił się i wyciągnął go ze mnie sprawiając, że zawisł nade mną. Poczułam jak całkowicie go wyjmuje, a mój oddech był wciąż ciężki. Spojrzał na mnie a ja uśmiechnęłam się do niego.
- Dziękuje.
- Wszystko z Tobą w porządku?
- Nigdy nie czułam się lepiej. - Popatrzyłam na brzeg łóżka i zobaczyłam małą plamę krwi, kiedy on mnie podniósł.
- Spokojnie, to normalne. - Włączył wodę po prysznicem i dał mi ręcznik.
- Weź prysznic a ja przyniosę Ci inną piżamę. - Skinęłam głową i od razu poczułam się zrelaksowana.

Uśmiechając się do siebie wiedziałam, że muszę to powiedzieć Justin'owi. Ja Cassandra "Cassie" Joy Weston jestem zakochana w Justin'ie Drew "Devil'u" Bieberze.

Co Cassie zobaczyła za pierwszym razem




Jak naprawdę wyglądała randka
 


_____________________________________________________

uf, jest, miał byc wczoraj ale prawie cale popoludnie ogladalam teen wolf iii nie wyszlo.
pewnie nie spodziewaliscie sie takiej sceny +18... pewnie chcieliscie um jakby to powiedziec... bardziej szczegolową ii no wiecie jaką. no niestety... lols
ALE ZROBILI TO DSJKFHGAKKJDSHGHABHKAH I CASSIE KOCHA JUSTIN'A JDSHGJSDHGJKH
ask
twitter

DAJCIE FOLLOW CASSIE , DEVIL'OWI , KELSEY I LOLI

niesprawdzone, wiec przepraszam za bledy :((


kasia

środa, 18 września 2013

She's Back

Cassie's POV

Justin w końcu wrócił z Valdory, przedostał się do mnie i chwycił mnie za talię a ja uśmiechnęłam się do niego. Oparł swoe czoło moje, gdy poczułam na sobie jego gorący oddech. Przeniósł swoja głowę niżej do moich ust i złapał za kark by przyciągnąć bliżej. Zaczęło się miło i słodko, wszystko było idealne. Ugryzł moją dolną wargę, żeby po chwili włożyć swój język do moich ust, poruszając się wraz z moim. Poczułam jak zostaje podniesiona z podłogi i usiadłam na blacie. Rozszerzył moje nogi i stanął pomiędzy nimi wciąż dotykając mojego języka swoim. Podniosłam ręce i pociągnęłam go za włosy. Oderwał się ode mnie a ja czułam jak mój oddech próbuje wrócił do normalności, gdy chłopak zaczął całować moją szyję. Położyłam głowę na szafce za mną i mocniej pociągnęłam jego włosy. Jęk wydostał się z moich ust, kiedy on zaczął ssać i gryźć całowaną wcześniej skórę. Przeniósł swoją ręke z mojej szyi, jadąc w dół po ramie, aż dotarł do uda. Owinęłam nogi wokół jego pasa mocniej by być bliżej niego. 
- Justin? - Szepnęłam, próbując zatrzymać to co robił.
- Tak? - Powiedział patrząc mi w oczy.
- Twoje dłonie są zimne jak skurwysyn. - Zaśmiał się i przejechał dłonią wyżej.
- Przestań
- Nie mam pojęcia o czym mówisz Cass. - Powiedział podnosząc ją jeszcze wyżej. Usłyszałam jak drzwi otwierają i po chwili zamykają.
- Twój czas na pieprzenie się skończył. Jestem zaskoczony, że jeszcze nie zdjąłeś z niej ubrań. - Popatrzyłam w dal by ujrzeć śmiejącego się Travis'a i resztę.
- Co?
- Przybyliśmy tu by zobaczyć jak prawie uprawiasz seks w kuchni. Szczerze Cass, oczekiwałem, że jesteś z tego typu dziewczyn które wolą to robić w sypialni, ale jeśli to szafki i blaty tak na Ciebie działają to ok. - Powiedział ze śmiechem. Podniosłam ręke w której po chwili pojawiła się kula ognia. Jego oczy powiększyły się a on sam przestał się śmiać.
- Zgaś to Cassie. - Powiedział Justin zamykając moją dłoń.
- A-ale
- Zajmę się nim później, ale nie możesz używać ognia na ludzi w domu. Weź go na zewnątrz. - Skinęłam a on pocałował mój policzek.

Weszliśmy do salonu, a ja usiadłam na kolanach Justin'a. Cały ten dzień przeznaczyliśmy na relaks. Wiem, że coraz bliżej do bitwy, ale nie martwię się o to. Wiem, że wygramy bo muszę zatrzymać Penelope. Muszę mieć ją w mojej przyszłości, po prostu muszę. Ale również cieszę się, bo jest coraz bliżej Świąt a one zawsze były moim ulubionym wolnym czasem. Lola i Yasmine są takie same jak ja, wszystkie kochamy Święta. Położyłam głowę na klatce piersiowej Justin'a, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Podniosłam głowę i wstałam by zobaczyć kto jest za drzwiami. Otworzyłam je i prawie zakrztusiłam się swoją własną śliną. Co ona tu kurwa robi? Pchnęła mnie ze swojej drogi by stanąć z nim twarzą w twarz z uśmiechem na twarzy. Każdy wydawał się być zszokowany a ona tylko usiadła obok niego. Odwrócił swoją zdezorientowaną twarz w moją stronę, ale ja byłam zbyt wkurzona by na niego spojrzeć.
- Co Ty tu robisz Melissa?
- Przyszłam zobaczyć Justin'a. - Powiedziała, jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie.
- Po co?
- Jest moim chłopakiem. - Spojrzałam na nią jakby była głupia, a Justin wstał z kanapy. Podszedł do mnie i położył swoje ręce po obu stronach mojej głowy. 
- Musisz oddychać, wciąż słyszę Twoje myśli a to przyprawia mnie o ból głowy. - Westchnęłam.
- Przepraszam, ja tylko--
- Wiem, powiem jej żeby wyszła. - Kiwnęłam głową i spuściłam wzrok. On podniósł moją głowę i uśmiechnął się do mnie.
- Hej, nie bądź smutna. Lubię kiedy się uśmiechasz. - Powiedział i cmoknął moje usta zanim się odwrócił.
- Melissa, myślę że musisz już iść. - Odwróciła głowę w jego stronę i od razu posmutniała. 
- Co? Dlaczego?
- Bo niedawno temu powiedziałem Ci, że nie jesteśmy w związku. Jestem w nim z Cassie.
- Cóż, ona i tak niedługo umrze więc myślę, że mogę już wrócić.
- Co masz na myśli mówiąc, że umrę? - Powiedziałam do niej. Uśmiechnęła się i wstała ze swojego miejsca. Podeszła bliżej mnie i stanęła naprzeciwko.
- To znaczy dokładnie to. - Poczułam jak mnie popycha i otwiera swoją torbę. Patrzyłam na nią zirytowana, gdy ona wciąż czegoś szukała.
- Wiem, ze gdzieś to tu jest, tylko sekundka. - Powiedziała i odwróciła się wyjmując coś z torby. Spojrzałam na Justin'a, który już na mnie patrzył.

Mogę ją teraz zabić? Zaśmiał się ale kiwnął głową.
- Mam. Więc gdzie skończyłam?
-  Już nie ma gdzie skończyłam. - Powiedziałam podnosząc ręke sprawiając, że nóż wypadł z jej dłoni.
- To było moje.
- Uups, nie obchodzi mnie to. - Trzymałam w dłoni kulę ognia i po chwili rzuciłam ją na nią. Słychać było jej krzyki, gdy z jej ciała nie pozostawało nic tylko popiół. Usiadłam na kanapie i spojrzałam w telewizor.
- Więc, kto jest za świątecznym filmem? - Lola zapytała klaszcząc dłońmi. 
- O tak. - Yasmine i ja powiedziałyśmy w tym samym czasie sprawiając, że wszyscy się zaśmiali. Justin machnął dłonią po ciele Melissy co sprawiło, że całe zniknęło. Usiadł obok mnie i pocałował. 
- Dobrze to zrobiłaś.
- Myślisz?
- Tak. - Przesunęłam się, więc siedziałam na jego kolanach twarzą do niego. 
- Może uczcimy to jutro wieczorem? - Jego oczy błysnęły ekscytacją a po chwili kiwnął głową. Chwycił moją twarz w swoje dłonie naciskając mocno swoimi ustami na moje. 
- Po jutrze nie będziesz już taka niewinna. Ciesze się. - Zaśmiałam się i odwróciłam by móc oglądać film. Znów położyłam głowę na piersi Justin'a, gdy poczułam jak zaczyna bawić się moimi włosami. Chciałam powiedzieć mu, ze go kocham ale nie wiedziałam jak na to zareaguje. Wcześniej był tak zestresowany, że nawet boję się mu to powiedzieć. Nie zrozum mnie źle, chcę mu powiedzieć ale nie chcę zakłócić jego spokoju. 
- Cass? Wszystko w porządku? - Wyrwałam się ze swoich myśli by spojrzeć w zaniepokojone oczy Justin'a.
- Tak, jest dobrze. - Skinął a ja wróciłam do oglądania filmu.

_________________________________________

nie sprawdzony, więc przepraszam jeśli są jakieś błędy.
także przepraszam za to, że rozdział dopiero dzisiaj. głupio mi się znowu tłumaczyć... ale jestem w III kl gim, egzamin, chce miec swiadectwo z paskiem, nacisk nauczycieli, JUZ probne egzaminy, kartk, odp... moze to i nie najlepsze dla niektorych wytlumaczenie, do tego rozdzialy sa krotkie i moglabym je szybciej tlumaczyc... wiem, przepraszam

FOLLOWNIJCIE NA TWITTERZE CASSIE  DEVIL'A LOLE KELSEY 

CHCE KTOS ZALOZYC INNE KONTA? PISZCIE NA TT LUB ASKU 

 kasia