czwartek, 9 maja 2013

Devil Mansion

Cassie's POV

Weszliśmy do domu a ja byłam w totalnym zachwycie dla tego co widziałam przed sobą. Salon miał  białe sofy, kawowy stolik, plazme, ściany były białe z czarnymi pasami. Weszliśmy do kuchni i uśmiechnęłam się do siebie. Lady były czarne a ustawione wzdłuż białe szafki miały czarne i białe narożniki. Poczułam jak ktoś bierze moją ręke i poszliśmy na górę. Wyszłam po schodach do drzwi. Odwróciłam się do Travis'a i Brandon'a, a oni kiwnęli pokazując żebym weszła. Zamknęłam za sobą drzwi, lampy były wyłączone, lecz gdy udałam się dalej te same lampy zostały włączone.
- Usiądź Cassie, czekałem na Ciebie. - Przełknęłam ślinę i usiadłam na krześle przed stolikiem. Nie był na przeciwko mnie, ale czułam intensywne powietrze wokół mnie, kiedy krzesło powoli się obróciło.
- Witam w moim domu, mam nadzieję, że Ci się podoba.
- J-jest piękny.
- Nie musisz się już bać Cassie, nie zamierzam Cię skrzywdzić. - Kiwnęłam, wciąż trochę zdenerwowana dlaczego chciał mnie tutaj.
- Chodź za mną Cassie. - Powiedział i wstał z miejsca. Drzwi były otwarte a ja wstałam i wyszłam podążając za nim. Poczułam ręke na mojej dolnej części pleców, gdy szliśmy korytarzem.
- Wiem, że Twoje serce wali Cassie, nie musisz się denerwować. W tym momencie nie mam żadnych powodów, żeby Cię skrzywdzić. Chyba że mam? - Powiedział a ja pokręciłam głową.
- D-dlaczego tu jestem? - Chrząknęłam mając nadzieję, że nie zauważył jak się jąkam.
- Jesteś tutaj dla więcej niż jednego powodu. - Spojrzałam na niego z niejasnym wyrazem twarzy.
- Daj mi ręke. - Podałam mu ręke z literami na niej a on otworzył drzwi.
- Wejdź do środka a jestem pewny, że dostaniesz odpowiedź na każde Twoje pytanie. - Weszłam do środka i zauważyłam, że nie było go ze mną.
- Nie idziesz?
- Nie wolno mi, dopóki nie dowiesz się dlaczego tu jesteś. Będe stać tutaj do czasu gdy pokój nie stanie się zielony. - Odeszłam od drzwi i rozejrzałam się, oglądając zdjęcia które były wokół pokoju.

Pierwszy przedstawiał mężczyznę i kobietę trzymających dziecko w ich rękach. Kobieta miała litery RB na ramieniu. Ruszyłam w drugą stronę i zauważyłam inne zdjęcie z kobietą i mężczyzną. Kobieta miała litery JB na szyi. Zgaduję, że to rodzice Justin'a. Trzymała małego chłopca, który miał JB na prawej nodze.
Podłoga zaczęła się trząść i odwróciłam się, żeby zobaczyć jak Justin wchodzi do pokoju. Zaczął iść do mnie, ale ja nie ruszałam się od tego zdjęcia.
- Czy to Ty jak byłeś mały? - Wiedząc, że jest za mną.
- Tak.
- To są Twoi rodzice?
- Znów tak.
- Nadal nie rozumiem co znaczą oznaczenia.
- Chodź ze mną, będe odpowiadał na Twoje pytania. - Wyciągnął swoją ręke a ja wzięłam ją, gdy jego zdjęcie zabłysło na czerwono.
- Co to jest?
- To oznacza, że Cie znalazłem.
- Co?
- Moja rodzina nie jest jak Twoja Cassie, urodziłem się w środku bitwy pomiędzy dobrem a złem. W tym momencie urodziłem się, gdy wszystko wokół mnie świeci się na zielono i czerwono. Ale kiedy otworzyłem swoje oczy pierwszy raz zobaczyłem małą dziewczynkę z fioletowym blaskiem wokół jej ciała. Miała na sobie czerwoną sukienkę, dwa warkocze i czarne sandały.
- Co to ma wspólnego ze mną?
- To byłaś Ty Cassie, zawsze obserwowałem Cię, dorastanie, Twoje złamane serce, które próbowałaś otworzyć, śmierć Twoich rodziców, wszystko to, bo urodziłem się, te wszystkie złe rzeczy, które Ci się przydarzyły były ze względu na mnie.
- Nie rozumiem, więc jeśli Ty się urodziłeś, moi rodzice zmarli, miałam złamane serce przez chłopaków?
- Tak, gdyby Twoi rodzice nie zmarliby kiedy miałaś 8 lat, Twoja siostra nie opiekowałaby się Tobą, sprawiając, że zostałaś na Florydzie, gdzie dorastałaś. Ale gdy zmarli i Twoja siostra dostała tą prace w firmie, nie byłabyś tutaj.
- Co by się stało?
- Jeśli byś tutaj nie trafiła, w dniu w którym skończyłabyś 18 lat, do domu dostałby się ogień, zabijając Ciebie, Twoich rodziców a nawet Rebeke. - Czułam, jakbym była w jakimś pieprzonym horrorze.
- Ale to nie ma żadnego sensu, dlaczego tu jestem. Czemu napisałeś JB na moim ramieniu, ODPOWIEDZ MI DLACZEGO KURWA TUTAJ JESTEM. - Poczułam jakby moje ramie było w ogniu, gdy nagle na nim pojawiła się zimna ręka.
- Spójrz na mnie. - Odwróciłam się do niego i poczułam jak moje bicie serca spowalnia.
- Czemu to dzieje się mnie?
- Nigdy nie chciałem, żebyś przeszła przez ten ból. Ale to moja kolej, przejąć obowiązki na tronie i potrzebuję mojej pani, żeby była po mojej stronie albo to stracę.
- Jakim tronie?
- Wszyscy myślą, ze diabeł żyje w piekle. Które jest częściowo prawdą, bo żyje. Ale to czego oni nie wiedzą, to to że jest wszystkim w tym mieście. To miasto to piekło.
- To znaczy, że jestem martwa?
- Nie, wszyscy którzy tu mieszkają są żywi. Ale, od czasów pierwszego pokolenia mojej rodziny, byliśmy przyczyną śmierci, krzywdy, bólu, strachu, łez każda zła rzecz, która przydarzyła się każdemu jest spowodowana przez nas.
- Jak?
- Jesteśmy blisko. - Przesunął zasłonę z drogi i zobaczyłam telewizory wokół cienia każdej osoby w tym mieście.
- Co to są, te rzeczy?
- To cienie każdej osoby, wewnętrzne demony w tym przypadku. Upewniają się, że cokolwiek złego co stanie się danej osobie, jest przez nią spowodowana. Jeśli się potkną, lub złamią jakąś kość to dlatego, że cienie robią swoją robotę.
- Więc, miałam cień, który obserwował mnie przez ten cały czas?
- Tak, ale dałem ci cień, bo wiedziałem, że kiedyś wrócę do tego miejsca.
- Kto jest moim cieniem? - On odwrócił się i popatrzył na mnie.
- Ja. - Poczułam jak przypływ zimnego powietrza dostał się przez pokój  i zobaczyłam czarną postać obok Justin'a.
- Idź po lustro z rogu. - Kiwnęłam i podniosłam je.
- Co teraz?
- Podnieś go na wysokość Twojej twarzy. - Podniosłam je a moje oczy rozszerzyły się.
- Co widzisz?
- J-ja widzę Ciebie. - Odwróciłam się i zobaczyłam cień ze świecącymi czerwonymi oczami patrzącymi się na mnie.
- Obserwowałem Cię od dnia, w którym się urodziłaś.

Zamknął drzwi i położył dłoń na dolnej części moich pleców.
- To jest koniec?
- Jest jeszcze jedna rzecz którą musisz zobaczyć. - Kiwnęłam i zeszliśmy po schodach. Usłyszałam śmiech pochodzący z salonu i odwróciłam się do Justin'a.
- Wierzę, że poznałaś Bryanne i Yasmine.
- Co z nimi?
- Idź do salonu. - Ruszyłam w stronę pokoju dziennego gdy moje oczy rozszerzyły się.
- Cholera jasna. - Zobaczyłam je siedzące na kanapie ze świecącymi ramionami na niebiesko i żółto.
- Chciały się upewnić, że mogę Ci zaufać.
- Co masz na myśli?
- Były Twoim pierwszym testem. Przyjaźń.
- Jaki jest drugi test?
- Są trzy testy by sprawdzić czy mogę mieć Ciebie przy tronie. Twój kolejny egzamin, Rodzina.
- Rodzina?
- Twoim testem jest poznać moją rodzinę, jeśli Cie polubią będziesz mogła przejść do kolejnego testu.
- Którym jest? - Zamrugałam do niego.
- Przyjemność.
- Co?
- Byłem jedynym, który mógł zostawić Cię dziewicą do ostatniego testu.
- A-ale
- Masz 3 tygodnie od pierwszego testu. Lola i Yasmine pomogą Ci z moją rodziną. - Kiwnęłam a on spojrzał na dziewczyny.
- Zabierz Cassie do domu i upewnij się, że nikt nie zauważy że jest naznaczona.
- Tak jest. - Wstały z kanapy i ruszyły w moją stronę. Lola pociągnęła w dół rękaw mojej kurtki i odwróciła się do Travis'a.
- Jej znak oznacza Travis Dillion a Yasmine to Brandon Hanson.
- Co teraz?
- Pojedziesz do domu i porozmawiasz z Rebeką. Powiedz jej co Todd Ci zrobił i nie martw się. Będe w pobliżu. - Powiedział z uśmiechem.
- Moje lustra.
- Dokładnie, bądź bezpieczna. - Kiwnęłam i wyszłam z dziewczynami z domu.

_________________________________

iiii? mogę sobie uciąć ręke, że czegoś takiego się nie spodziewaliście.
PRZEPRASZAM, niektóre fragmenty są bardzo niezrozumiałe... jak sama je czytam to umm ciężko mi się domyślić co napisałam... ale nie mogę wymyślić niczego innego.... PRZEPRASZAM, jestem głupia.

FOLLOWUJCIE DEVIL'A NO I OCZYWIŚCIE CASSIE


+ PROOOOSZE, WESZLIBYŚCIE NA TO TŁUMACZENIE -> INSEPARABLE ? JEST RÓWNIEŻ O JUSTIN'IE I PISZE GO TA SAMA AUTORKA CO DEVIL'A :) SERDECZNIE POLECAM!
 

xoxo

poniedziałek, 6 maja 2013

Miss Me?

Cassie's POV

Mrugnęłam z czystego szoku, aby zobaczyć go stojącego przed moimi drzwiami. Moje gardło było suche, mogłam poczuć jak krew w moimi ciele zamarza. Wzdrygnęłam się, a on uśmiechnął się do mnie, jego brązowe oczy nie opuszczały moich, co sprawiało, że chciałam uciec, bo on był całkowicie zaskakujący.
- Co tu robisz? - Zapytałam dalej ze strachem w głosie.
- Jakie było moje ostatnie ostrzeżenie, Cassie?
- Nie robić nic głupiego.
- A Ty co zrobiłaś jak Todd Cie zabrał?
- Coś głupiego - Mrugnęłam do niego, nadal przestraszona co będzie dalej.
- Teraz nie będe aż tak miło. Idź na góre - Powiedział, gdy jego oczy ściemniały. Pokręciłam głową w strachu, a on stanął bliżej mnie. Złapał mnie za włosy i przyciągnął do siebie.
- Co powiedziałaś? - Czułam jak mój mózg panikuje i chciałam krzyczeć. Otworzyłam usta, lecz nic z nich nie wychodziło.Wziął mnie na góre, nie puszczając moich włosów i popchnął przez otwarte drzwi. Rzucił mnie na podłogę, odwrócił się i zamknął je. Stał nade mną z zimnym spojrzeniem.
- Proszę, n-nie rób mi krzywdy.
- Jesteś nieposłuszna i nie masz do mnie szacunku. I nie sądzisz, że zasłużyłaś zostać ukarana? - Przełknęłam ślinę, kiedy on włożył rękę do swojej skórzanej kurtki. Wyciągnął coś srebrnego i odwrócił w stronę lampy. Moje oczy poszerzyły się, gdy zobaczyłam nóż w jego otwartej ręce, gdy podchodził bliżej mnie.
- Proszę, j-ja przepraszam. Będe słuchać, obiecuje.
- Dałem Ci o dwie szanse za dużo, ale Ty tylko od nich uciekłaś. Klęknij na kolanach i załóż ręce do tyłu - Poczułam łzy spływające po moich policzkach, ale zrobiłam to co mi kazano. Szedł na wprost do mnie i uśmiechnął się.
- Dobra dziewczynka, teraz otwórz swoje usta jak najszerzej możesz - Znów posłuchałam, nie chcąc wpaść w jeszcze większe kłopoty. Pochylił się przede mną i wziął coś ze swojej kurtki. Włożył mi szmatkę do ust i przyłożył palec do swoich ust, pokazując żebym była cicho. Stanął za mną i pochylił mnie do przodu na lewej ręce a prawą wziął na jego kolano.
- Jeśli nie będziesz słuchać, sprawię, że będzie Ci to wszystko sprawiać ból - Popchnął moją głowę w dół, gdy poczułam na skórze nóż. Narysował coś na niej, sprawiając mi ból jak diabli. Nie mogłam znaleźć głosu do krzyku. Kiedy skończył, podniósł mnie i spojrzał na moją twarz.
- Poczułaś zranienie? Ból? Cierpienie?
- Tak.
- Dobrze, bo jeśli nie posłuchasz mnie jeszcze raz, wezmę nóż i wepchnę go tak daleko w dół Twoich pleców, że Twój kręgosłup pęknie w pół i nie będziesz mogła chodzić. Rozumiesz mnie, marylou?
- Tak.
- Dobrze, teraz oczyść ramie - Wstałam z podłogi i poszłam do łazienki.
- Cassie, ostrzegałem Cie. On nie będzie z tym grzebał - Spojrzałam w lustro i zobaczyłam zakapturzoną postać, patrzącą się na mnie. Popatrzyłam na jego kurtkę i zobaczyłam jak B w JB świeciło się. Poczułam ukłucie na moim ramieniu i ujrzałam jak J było czerwone, lecz obok tego była zielona, świecąca litera. Uderzyłam w swoją ręke a moje oczy rozszerzyły się.

JB było napisane na moim ramieniu. Popatrzyłam na drzwi, gdy gałka przekręcała się.
- Co to jest? - Powiedziałam, gdy wszedł do łazienki.
- Niedługo się dowiesz, co musisz wiedzieć - Rzucił mi skórzaną kurtkę i wyszedł.

- Cassie, chodź - Powiedziała Rebekah, pukając w moje drzwi.
- Wkładam buty - Odpowiedziałam, gdy ona otworzyła drzwi.
- Ładna kurtka.
- Dzięki. To był uh prezent.
- Od kogo? Chce jedną - Nie mogłam jej dokładnie powiedzieć kto dał mi tą kurtkę, więc wymyśliłam kłamstwo. Nie oceniajcie mnie, nie chciałam żeby wiedziała, ja 'złamałam obietnicę'.
- Przyjaciel dał mi ją wczoraj jak wracaliśmy ze szkoły.
- Oh to miłe.
- Ok, chodźmy - Cassie - Polyvore

Zeszłyśmy po schodach a ona włożyła swoje trampki. Rebekah - Polyvore Wsiadłyśmy do mojego auta i pojechałyśmy do szkoły, gdy poczułam kłucie pochodzące z mojego ramienia i wiedziałam, że było to przez te litery.

- Do zobaczenia na lunchu? - Kiwnęłam a ona wyszła z samochodu, żeby pójść z Lolą i Yasmine. Wysiadłam z auta i wzięłam torbę.
- To ładnie pasuje - Obróciłam się i zobaczyłam Travis'a i Brandon'a wpatrujących się we mnie.
- Czego chcesz? - Zapytałam trochę przerażona, że Devil nagle wyjdzie z nikąd.
- Czy tak powinnaś odzywać się do swoich przyjaciół?
- Nie jesteście moimi przyjaciółmi. Uderzyłeś mnie w twarz i miałeś ze mnie ubaw. - Uśmiechnęli się, ale podeszli bliżej mnie.
- C-co Wy robicie?
- Mamy dla Ciebie wiadomość.
- C-co to jest?
- Spotkajmy się po szkole, w parku, odwieź swoją siostrę do domu i przyjedź. - Kiwnęłam głową a oni weszli do środka. Rozejrzałam się i zobaczyłam jego koło drzewa ze skrzyżowanymi rękami. Poczułam jak moje ramię zaczyna się palić, więc podciągnęłam rękaw. Świeciło się, a ja odwróciłam się, żeby zobaczyć jak patrzy się na mnie, kiwa głową i wchodzi do środka. Poszłam na lekcję angielskiego i zobaczyłam jak Travis się do mnie uśmiechał.
- Miło z Twojej strony, że do nas dołączyłaś Panno Weston.
- Masz szczęście, że w ogóle przyszłam, więc spierdalaj. - Oczy każdego poszerzyły się, w tym moje własne.
- Słucham?
- J-ja przepraszam, nie wiem czemu to powiedziałam.
- Zostajesz po szkole Panno Weston. - Spojrzałam na Travis'a a jego twarz od razu spoważniała.
- Ona nie może być tutaj po szkole. - Odwróciła się do niego i przełknęła ślinę.
- D-dlaczego nie?
- Ma spotkanie z Devil'em. - Kiwnęła i wyrwała kartkę z zatrzymaniem po lekcjach. Poszłam do tyłu i spojrzałam na niego.
- Dziękuje
- Co to kurwa było?
- J-ja nie wiem. - Powiedziałam, opuszczając rękaw.
- Co ukrywasz?
- N-nic.
- Pokaż mi swoje ramię TERAZ. - Splunął na mnie. Położyłam rękę na stole i podciągnęłam rękaw. Jego oczy rozszerzyły się i popatrzył na mnie.
- J-jesteś naznaczona.
- Jestem co?
- O kurwa.
- Co to ma znaczyć?
- Ja pierdole, to dlatego chce z Tobą rozmawiać.
- TRAVIS CO SIĘ DO CHOLERY DZIEJE? - Wszyscy popatrzyli na mnie a nauczycielka skrzyżowała ręce.
- NA CO SIE GAPISZ STARA SUKO? - Jej oczy poszerzyły się i poczułam jak moje ramię pali się jeszcze bardziej.
- Cassie uspokój się, oddychaj. - Usłyszałam jak Travis powiedział do mnie cicho.
- C-co się dzieje?
- Musimy stąd wyjść. - Podniósł moją torbę i wziął mnie za ręke.
- Gdzie idziesz?
- Na zewnątrz. - Wyszedł na korytarz i rozejrzał się.
- Zostań tutaj i nie ruszaj się. - Kiwnęłam a palenie stało się jeszcze gorsze.
- TO BOLI.
- Wiem, ale musisz się zamknąć. - Posadził mnie na ławce i wyjął swój telefon.
- Chłopaki już idą, ale musisz się zrelaksować.
- Nie, dopóki nie powiesz mi o co się dzieje.
- Nie mogę Ci powiedzieć, Devil musi to zrobić. - Czułam jak moje serce zaczyna bić szybciej, a wszystko widziałam przed oczami było czarne.
- T-travis, boje się. - Usłyszałam kroki jak gdyby ludzie biegali i poczułam jak ktoś dotyka mojego ramienia. Moja głowa odwróciła się do nich a ich oczy poszerzyły się.
- Gdzie on jest?
- Idzie, daj mu minutę.
- Co on robi? - Nic więcej nie mogłam widzieć. Czułam, jakbym miała oślepnąć.
- C-co się dzieje? - Usłyszałam kroki i głos.
- Musimy dać ją do lustra.
- Gdzie?
- Do damskiej toalety, idioto.
- Cassie, Brandon zabiera Cię do toalety, ok? - Kiwnęłam i poczułam jak ktoś bierze moją ręke.
- Będzie dobrze.
- Co się dzieje?
- Devil spotka się z Tobą po wszystkim, najpierw musisz pogadać z kimś jeszcze.
- Z kim? - Po tym już go nie usłyszałam.

- Halo?
- Podejdź bliżej. - To był mocny głos a moja wizja była czysta. Zobaczyłam chłopaka w lustrze.
- O mój Boże. - Ściągnął swój kaptur i ujrzałam brązowe oczy, które utknęły w mojej pamięci w ciągu kilku ostatnich dni.
- Co ze mną zrobiłeś? - Powiedziałam, wciąż nie wiedząc co się dzieje.
- W lustrze to nie byłem ja. Ale jestem jego odbiciem. Posłuchaj mnie uważnie Cassie, jesteś naznaczona. Będziesz mieć dużo wybuchów od tego czasu.
- Ale co się dzieje?
- Wiesz co te litery oznaczają?
- Nie, proszę powiedz mi co się dzieje.
- Cassie, doszłaś do kontaktu z Devil'em. Cóż, Devil Cię szkoli. Ostatnią jego lekcją było, naznaczyć dziewczynę z którą pisał. To dlatego jesteś w tym mieście.
- Co?
- Wszystko Ci wyjaśni, nie możesz nikomu o tym powiedzieć. Rozumiesz Cassie? - Kiwnęłam a on zniknął z lustra. Wyszłam z łazienki ze zszokowaną miną i zobaczyłam zakapturzoną postać z chłopakami.
- TY DUPKU.
- O cholera. - Usłyszałam jak mówi, podbiegłam i popchnęłam go na podłogę.
- CO MI ZROBIŁEŚ? - Wyciągnął swoje ręce do góry i przytrzymał nimi moją twarz. Poczułam jak moje tętno zwalnia.
- Lepiej? - Kiwnęłam.
- Co się dzieje?
- Nie możemy tutaj o tym rozmawiać. Musisz przejść przez ten dzień a po szkole spotkajmy się w parku. Gdy się pojawisz, odpowiem na każde Twoje pytanie.
- Co jeśli znowu oszaleje?
- Wyśle z Tobą Travis'a i Brandon'a na resztę Twoich lekcji. Będą Cię chronić i pomagać. Musisz postarać się nie być zła. - Kiwnęłam, gdy zadzwonił dzwonek.
- Zobaczymy się później.
- Ok. - Odszedł z resztą chłopaków, a ja odwróciłam się do Brandon'a i Travis'a.
- Lola nie może mnie z wami zobaczyć.
- Przykryjemy to.
- Co?
- Zaraz zobaczysz, chodź. - Poszliśmy na matematykę i weszłam do środka, żeby zobaczyć jak się do mnie uśmiecha.
- Hej. - Usiadłam a ona popatrzyła na mnie.
- Jesteś naznaczona, prawda? - Spojrzałam na nią.
- Co?
- Słyszałam o Twoim wybuchu. To zdarza się tylko tym, którzy są naznaczeni.
- Skąd wiesz? - Rozejrzała się zanim podniosła swój rękaw do góry ukazując litery TD.
- Yasmine też ma jeden, jej to BH.
- Co one oznaczają?
- Dowiesz się później. - Kiwnęłam wciąż zmieszana, gdy zauważyłam Travis'a i Brandon'a stojących w drzwiach. Uśmiechnęli się do mnie a nauczyciel zaczął mówić.

Weszłam przez drzwi do kawiarni i zobaczyłam Rebeke z wkurzoną miną.
- To Twoja siostra? - Powiedział Brandon.
- Yup.
- O kurwa. - Skróciła moją drogę do niej i stanęła przede mną krzyżując ręce.
- POWAŻNIE?
- Rebekah, tylko posłuchaj. - Ale przed moimi wyjaśnieniami poczułam jak moja głowa idzie w innym kierunku i spojrzałam za nią.
- Czy Ty mnie olewasz? - Poczułam jak moje serce zaczyna wyścig a ona miała szerokie oczy.
- Cassie, j-ja przepraszam. - Już miałam ją zaatakować, gdy wszystko wyszło na zewnątrz.
- Cassie spójrz na mnie. - Popatrzyłam na Brandon'a, kiedy on wziął głęboki oddech.
- Głębokie wdechy, dawaj. - Zaczęłam oddychać, gdy moje serce zaczęło wracać do normalnego tętna.
- Może pójście tam to nie jest dobry pomysł.
- Tak myślisz? - Brandon powiedział do Travis'a.
- Przepraszam. - I skończyliśmy siedzenie z naszym lunchem.

Gdy ostatni dzwonek zadzwonił, wyszłam na zewnątrz, żeby zobaczyć Rebeke przed samochodem ze smutną miną na twarzy. Podeszłam do auta i otworzyłam drzwi.
- Cassie, j-
- Wsiadaj do samochodu. Zabieram Cię do domu i wychodzę.
- Cassie, proszę-
- TERAZ. - Zamknęłam drzwi a ona wsiadła. Wzięłam ją do domu, wypuściłam i pojechałam na 'spotkanie'. Wysiadłam z auta i zobaczyłam jak Brandon i Travis czekają na mnie.
- Miło Cię znowu widzieć.
- Jak Twój policzek?
- Dobrze, chciałbym ją jeszcze raz uderzyć.
- Mógłbyś ją zabić, jeśli byśmy Cię zostawili.
- Prawda.
- Chodź, reszta czeka. - Przeszliśmy do domu za parkiem a ja byłam w szoku.
- Kto tu mieszka?
- Devil - Powiedzieli w tym samym czasie.

Zapowiedź do następnego rozdziału.
Wyszłam po schodach do drzwi. Odwróciłam się do Travis'a i Brandon'a, a oni kiwnęli pokazując żebym weszła. Zamknęłam za sobą drzwi, lampy były wyłączone, lecz gdy udałam się dalej te same lampy zostały włączone.
- Usiądź Cassie, czekałem na Ciebie.

___________________________________________

no i mamy 6 rozdział :) ekscytujący, prawda? no przynajmniej dla mnie.
no i teraz kilka spraw
1) pisałam z autorką opowiadania i zgodziła się na na tłumaczenie (afsjlafsjkfsadasjl) cieszy się, że tyle ludzi to czyta i tu wchodzi. zostawiła też komentarz pod chapter 3, jeśli chcecie zobaczyć.
2) 27 rozdział jest podzielony na dwie części, jeśli dobrze zrozumiałam, to jest to koniec pierwszej części i poczatek drugiej (wiecie o co chodzi, c nie?) druga to chyba Im The Devil jeśli dobrze zrozumiałam, lol.
3) nwm kiedy dodam 7 rozdział bo cały tydzień mam spotkania do bierzmowania (jest w sobote, zapraszam wszystkich!) + nauka... ale postaram się jak najszybciej :)
4) będe pewnie przepraszać pod każdym rozdziałem za złe tłumaczenia, jeśli takie są :(

KOMENTUJCIE, KOMENTUJCIE ITD KOCHAM WAS, C NIE <3

FOLLOWUJCIE POLSKĄ CASSIE I DEVIL'A


xoxo

piątek, 3 maja 2013

Fighting For Life

Cassie's POV

Powiedzieć, że byłam przestraszona mogłoby pokazać, że jestem słaba, ale w tym momencie nie dam kurwa ciała biorąc pod uwagę, że czuję, że muszę siku a serce bije mi w uszach. Czuję jak jego wzrok wypala mi dziurę w czole gdy patrzy na mnie jak przez lustro, prowadząc. Po tym co wydawało się nieskończone, zatrzymał auto na leśnej polanie. Wysiadł z wozu, a ja wypuściłam drżący oddech. Tylne drzwi otworzyły się, a on odpiął mój pas.
- Odwróć się - Nie mogłam się ruszyć, poczułam, że moje ciało doznało szoku. Popchnął mnie na siedzenie i związał z czymś moje ręce. Podciągnął mnie do góry i wyciągnął z auta do przodu. Popchnął mnie, żeby ruszyła, poczułam jak moje serce było w brzuchu i zatrzymało się.
- Co Ty do cholery robisz? - Zamiast odpowiedzieć mu, zwymiotowałam obok drzewa, a on jęknął.
- To jest obrzydliwe - Cóż, może jeśli puściłbyś mnie kurwa samą, nie wyrzuciłabym tego wszystkiego z siebie ze strachu.
- Idź dalej - Popchnął mnie ponownie, gdy dotarliśmy do małego domku, który był w środku lasu.
- Wchodź do środka - Otworzył drzwi i pchnął mnie do środka, sprawiając, że upadłam. Zamknął za sobą drzwi i rozejrzał się.
- TOMMY - Krzyknął, usłyszałam kroki i zauważyłam przede mną czarne buty. Zostałam podniesiona z ziemi i stanęłam oko w oko z chłopakiem z piercingiem i niebieskimi oczami.
- Jak masz na imię, piękna? - Mogłam poczuć zapach jakiegoś zielska z jego ust. Zaczęłam na niego patrzeć, nie powiem im tego gówna, nawet jeśli mnie zranią.
- Kot zjadł Ci język? - Odwróciłam głowę, a on złapał moją brodę, żebym na niego spojrzała.
- Jak masz na imię? - Plunęłam mu w twarz i poczułam kontakt ręki z moim policzkiem. Co jest nie tak z tymi ludźmi, uderzając mnie.
- Weź ją na góre - Zostałam pchnięta na schody, musiałam przejść kawałek i znowu mnie pchnięto, tym razem do pokoju.
- Ciesz się pobytem, suko - Drzwi zatrzasnęły się, a ja rozejrzałam się wokół za czymś, czym mogłam zdjąć te zasrane rzeczy z moich rąk.

Zobaczyłam, że okno było rozbite, a szkło było wszędzie. Odwróciłam się i pchnęłam ręce do przodu i do tyłu, żeby dostać linę. Poczułam jak lina opada, a moje ręce stają się wolne. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam, że było za wysoko, żeby skoczyć. Usłyszałam kroki na schodach i znów spojrzałam za okno.
- TAK, WIEM - Dochodziło zza drzwi. Oh pieprzyć to, wspięłam się na półkę i usłyszałam jak drzwi otwierają się.
- HEJ, CO ROBISZ? - Odwróciłam się, a on podbiegł do mnie, ale pozwoliłam sobie odejść i poczułam jak upadam. Nie wiedziałam czy mogłam umrzeć, ale w tym momencie nie miało to znaczenia. Chciałam wrócić do domu. Wylądowałam na wewnętrznej części krzaka i spojrzałam w górę, żeby zobaczyć chłopaka z wkurzonym wyrazem twarzy. Wstałam po tym jak dowiedziałam się, że już go tam nie było i zaczęłam biec jak najszybciej mogłam, żeby zobaczyć gdzie jest wyjście z lasu. Usłyszałam kroki i zaczęłam biec szybciej. Zobaczyłam wyjście, gdy obejrzałam się by zobaczyć ich zbliżających się do mnie. Wydostałam się z lasu i zaczęłam biec w dół ulicy by znaleźć kogoś, kto mógłby mi pomóc. Ujrzałam samochód, gdy tamci zaczęli zmniejszać przerwy. Mogłam już przejść do auta, gdy zostałam przyciągnięta do ziemi.

- Pani Weston. Czy wszystko w porządku? - Usłyszałam jak ktoś powiedział, gdy otwierałam oczy, lecz coś oślepiało moją twarz.
- Ugh, co się kurwa stało?
- Wszystko z Tobą ok? - Spojrzałam wokół pokoju i zobaczyłam moje siostry ze zmartwieniem na ich twarzach, lecz kiwnęłam.
- Czuje się dobrze.
- Masz szczęście, uderzyłaś głową o chodnik i masz tylko kilka ran - Jakie to jest szczęście? Lekarz albo pielęgniarka, nie za bardzo zwracałam uwagi na to kim ona była, sprawdziła moje ciśnienie i mogłam iść do domu.
- Co się stało? - Zapytała Kelsey.
- Nie wiem, zapamiętałam tylko, że byłam w lesie i widziałam bijących się ludzi. I wtedy obudziłam się tutaj - Kiwnęła głową i odwróciła się, żeby zobaczyć Rebeke, jak łzy spływają po jej policzkach.
- Becky, wszystko z Tobą w porządku? - Pokręciła głową i popatrzyła na mnie.
- Myślałam, że umrzesz. Tak się bałam, że nie usłyszę ponownie Twojego irytującego głosu. - Zaśmiałam się i wzięłam jej rękę z drugiej strony auta.
- Czuje się dobrze, nie musisz się martwić.
- Powiedziałam, żebyś była ostrożna
- Wiem i przepraszam.
- To był on?
- Kto?
- No wiesz, czy Devil Cię zabrał? - Pokręciłam głową.
- Nie, nie wiem kto to był. - Nie mogłam jej powiedzieć, że był to chłopak, którego lubi, doszłaby do wniosku, że ja nie chciałam, żeby im wyszło. Nie mogłam na to pozwolić.
- Więc, jestem szczęśliwa, że z Tobą wszystko ok.
- Dzięki siostro - Uśmiechnęłam się, gdy dotarłyśmy do domu. Weszłam do środka i odetchnęłam.
- Jesteś głodna?
- Yea, szczerze to jestem.
- Jest obiad w mikrofalówce.
- Dzięki Kelsey - Kiwnęła i pocałowała mnie w czoło, zanim wyszła na górę.
- Dobranoc Cass.
- Dobranoc - Rebekah wyszła po schodach a ja wyjęłam swoje jedzenie z mikrofalówki. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść, gdy usłyszałam pukanie do tylnych drzwi. Popatrzyłam na nie z dziwną miną na twarzy, lecz wstałam by odpowiedzieć.

Gdy w końcu otworzyłam drzwi moje oczy poszerzyły się widząc osobę przede mną.
- Tęskniłaś za mną?

_________________________________________


kaslfdhalgakjgkgja no. jak myślicie, kogo zobaczyła Cassie? 
szybko udało mi się przetłumaczyć ten rozdział... ale niektóre fragmenty są... niezrozumiałe? z góry przepraszam :(

I WGL FOLLOWUJCIE POLSKIEGO DEVIL'A i CASSIE

strasznie wam dziękuje za wejścia i komentarze <3 kocham was <3 

xoxo

środa, 1 maja 2013

Cold Stare

Cassie's POV

Prawie nie spałam w nocy biorąc pod uwagę, że wciąż byłam przestraszona, że gdy się obudzę Devil będzie stał nade mną z bronią, gotowy mnie zabić. Ale, inny powód to to, że nie mogłam przestać myśleć o tym kolesiu w lustrze i wiadomości na moim oknie. Coś mówi mi, żeby to zobaczyć, ale jestem zbyt przestraszona, żeby dowiedzieć się kto to kurwa był.
- Cassie, spóźnimy się, pośpiesz się - Usłyszałam Rebeke za moimi drzwiami.
- Będe gotowa za sekunde - Otworzyłam szafę i wygrzebałam moje ubrania. Ubrałam się i umyłam zęby, zrobiłam make-up i włosy, potem otworzyłam drzwi, żeby zobaczyć ją z poważną miną.
Cassie - Polyvore Zeszłam z nią schodami na dół a Kelsey uśmiechnęła się do nas.
- Podoba mi się Twój strój, Becky - Powiedziała z uśmiechem.
- Dzięki - Rebekah - Polyvore

- Chodź, spóźnimy się.
- Uważaj w szkole.
- Cokolwiek - Weszłam do auta i pojechałam do szkoły.

W końcu dotarłyśmy do szkoły, a ja rozejrzałam się dookoła po wyjściu z mojego samochodu. Nie widziałam Devil'a ani jego znajomych, więc weszłam do budynku.
- Wszystko w porządku?
- Czuje się dobrze - Kiwnęła i weszła do klasy. Zadzwonił dzwonek, i podeszłam do szafki. Otworzyłam ją i sięgnęłam po swoje książki, gdy ktoś zakrył moje oczy i usta.
- Powiedz słowo, a podetnę Ci gardło - Szybko kiwnęłam i poczułam jak moje nogi się poruszają. Usłyszałam zamykane drzwi, a ja usiadłam na zimnym krześle.
- Powiesz mi, czemu Todd Sanders był w Twoim wozie po szkole? - Osoba zapytała mnie, zakrywając moje oczy czymś, co było jak szmatka.
- J-ja, on zna moją siostrę.
- Czy zawsze podwozisz ludzi których nie znasz? To jest to co robisz, Cassie? - Pokręciłam głową i poczułam jak ręka uderza o mój policzek.
- P-przestań proszę - Usłyszałam ciemny chichot z jakiegoś miejsca w pokoju.
- Cz-czego ode mnie chcesz? - W tym miejscu chciałam pojechać do domu i schować się w mojej szafie i nigdy nie powrócić do świata zewnętrznego.
- Powiedz mi Cassie, jesteś dziewicą? - Nie odpowiedziałam. Nie powiem niczego, co może być obrócone przeciwko mnie. Ale, to nie wyszło, więc znowu poczułam rękę na moim policzku.
- ODPOWIEDZ MI DZIWKO.
- Tak, tak j-ja jestem dziewicą - Nie musiałam widzieć, żeby wiedzieć, że ten kutas miał uśmiech na twarzy. Poczułam jak coś przejeżdża pomiędzy moimi nogami i wiedziałam, że była to ręka.
- P-proszę, wypuść mnie.
- Daję Ci ostrzeżenie Cassie, bo podobno Twój pierwszy raz nie ma dla Ciebie znaczenia - O moje skurwiele, zostałam wzięta przez Devil'a.
- P-proszę, nie.
- Byłbym ostrożny, będąc Tobą, mogę być bardzo... bardzo nieprzewidywalny - Poczułam jak jego ręka przenosiła się wyżej, po każdym jego słowie. Nagle zabrał swoją rękę, i poczułam jak coś sunęło w dół mojego ramienia, gdy moja łza spływała po policzku.
- Błagam Cię, proszę.
- Posłuchaj mnie uważnie Cassie, bo jeszcze jedna pomyłka i nie będę już taki miły - Kiwnęłam, kręcąc się na krześle.
- Nie rób głupiego gówna jeszcze raz. Jeśli jeszcze raz Ci to powiem, będe Twoim najgorszym koszmarem - Skinął do mnie.
- Rozumiesz? - Pisnęłam i poczułam jak więcej łez spływa mi po policzku.
- POWIEDZIAŁEM CZY ROZUMIESZ?
- Tak, tak rozumiem.
- Dobrze. Zamierzam policzyć do trzech a Ty będziesz z powrotem przy swojej szafce - Kiwnęłam głową.
- Raz... Dwa... - Nie usłyszałam trzy.
- Halo? - Ściągnęłam opaskę i zobaczyłam, że stałam przed moją szafką. Spojrzałam w dół na swoje ramiona, lecz nic nie zobaczyłam.
- Cassie - Usłyszałam jak ktoś mnie woła. Rozejrzałam się i zobaczyłam zamknięte drzwi do łazienki. Ruszyłam do środka i otworzyłam drzwi. Weszłam i popatrzyłam wokół.
- Cassie - Miałam ciarki na plecach. Podeszłam do lustra i zobaczyłam jego.
- Cz-czego chcesz?
- Podejdź bliżej - Poczułam jakby szeptał mi do ucha. Ruszyłam do lustra i zobaczyłam maskę, zakrywającą mu twarz. Miał na sobie czarną kurtkę, z napisem JB na ramieniu. JB? Co to kurwa jest?
- Kim jesteś?
- Nikomu nie ufaj, Cassie. To nie jest dla Ciebie bezpieczne.
- Dlaczego? - Usłyszałam jak drzwi otwierają się, obróciłam się i zobaczyłam dziewczynę z dziwnym wyrazem twarzy.
- Dziwak - Odwróciłam się w stronę lustra, lecz nikogo tam nie było.Wyszłam i ruszyłam w stronę klasy. Weszłam do środka i usiadłam obok jednego z chłopaków Devil'a.
- Ty krwawisz - Spojrzałam na niego, a on wskazał na moje ramiona.
- Oh.
- Powinnaś to przemyć - Podał mi pudełko chusteczek z końca stolika, a ja wzięłam kilka i przetarłam moje ramię. Oczyściłam krew a moje oczy rozszerzyły się na to co miałam na ramieniu.
To była litera J.
Czy to jest to przed czym mnie ostrzegał?
To było to co widziałam na jego kurtce?
Jestem całkiem zdezorientowana. Komu mam nie ufać? A co z Rebeką, czy z nią wszystko dobrze? Czy ktoś jeszcze widzi chłopaka w lustrze?
Czemu Devil mnie nienawidzi? Co zrobiłam by być traktowana w ten sposób?

Wkrótce był lunch i zauważyłam jak stolik Devil'a patrzy się na mnie. Wraz z kolegami wstał ze swojego miejsca i podszedł do mnie. Przełknęłam ślinę, mając nadzieję, że nic się nie stanie, ale jego znajomi, wyprzedzili mnie.
- Na zewnątrz w pięciu - Powiedział, przeskakując przez nasze ramiona. Poczułam ciepło na literze J, gdy uderzył mnie w ramię i zobaczyłam, że to jest czerwone jak krew. 
- Gotowa na lunch?
- AHH Cholera, pieprzone gówno, Lola, przestraszyłaś mnie.
- Przepraszam, chcesz dostać jedzenie?
- Nie, ja uh muszę coś zrobić.
- Oh, więc ok. Więc, do zobaczenia później - Kiwnęłam głową i wyszłam z kafejki. Szłam przez korytarz i zobaczyłam jego z przyjaciółmi, przy tylnych drzwiach. 
- Chodź - Otworzył drzwi i wyszedł, jego koledzy poszli za mną, żeby mieć pewność, że nie ucieknę. Stanął pod drzewem i wyciąnął pudełko z cygarami. Włożył jednego do ust, a ktoś inny dał mu ogień.
- Masz niewinnie wyglądającą siostrę, Cassie.
- Proszę, nie róbcie jej krzywdy.
- Nie przepadam za niewinnymi, jednak, pójdę za sexy dziewicami - Powiedział do mnie, patrząc na mnie od góry do dołu. Wypuścił chmurę z dymu i oparł się o drzewo. 
- Co masz mi do zaoferowana? - Co?
- J-ja nie wiem.
- Powiedz mi Cassie, jak niewinna jesteś? - Nigdy nie uprawiałam seksu, ani nie robiłam nikomu przyjemności, ale nie może tego wiedzieć.
- Nie bardzo - Uśmiechnął się i kiwnął do jego z chłopaków. Poczułam rękę jadącą po moim policzku, gdy zostałam pchnięta na ziemię.
- Zapytam Cię jeszcze raz. Jak niewinna jesteś? 
- Bardzo, jestem bardzo niewinna - Zaśmiał się i rzucił cygaro na podłogę nadeptując na niego. Podniósł swoją nogę i pchnął ją na mnie sprawiając, że musiałam na niego patrzeć.
- Zrobię z Tobą interes, Cassie.
- Jakiego rodzaju interes?
- Jeśli powiesz mi, co wiesz na temat Todd'a Sanders'a, pozwolę Ci odejść.
- Nic nie wiem - Powiedziałam ze łzami w oczach. Złapał mnie za szyję i podniósł ją do swojej twarzy. Poczułam jak jego oddech uderza o mnie, a łza spływa mi po policzku. 
- Więc Cie nie puszcze.
- C-co masz na myśli? - Zbliżył się do mojego ucha i zaśmiał się.
- Jesteś moją własnością, dziwko - Powiedział, rzucając mnie na podłogę i wracając do budynku.

Powiedziałam Rebece, żeby pojechała z Lolą i Yasmine, bo chcę być sama. Pojechałam na promenadę nadmorską i wpatrywałam się w ocean bijący o brzeg. Spojrzałam w dół na moje ramię i zauważyłam że J było dalej czerwone.
- Cassie? - Odwróciłam się i zobaczyłam tego chłopaka Todd'a wpatrującego sie we mnie ze zdezorientowaniem na jego twarzy.
- Oh uh cześć - Powiedziałam policzkując swoją twarz.
- Wszystko w porządku?
- Czuję się dobrze.
- Co Ci się stało w ramie? -  Powiedział, z szokiem w głosie.
- Ja uh to uh to nic. Co chcesz, tak w ogóle?
- Nie wiem, zobaczyłem siedzącą Cie i pomyślałem, że może chcesz towarzystwa.
- Dzięki, ale czuje się dobrze sama ze sobą.
- Może to nie była opcja?
- Słucham?
- Wstawaj - Powiedział, gdy jego oczy pociemniały.
- Nie.
- Powiedziałem WSTAWAJ - Odparł, chwytając mnie za włosy.
- Ała, puść mnie. Sprawiasz mi ból - Poczułam jak moje ciało jest przeciągane po drewnie na promenadzie.
- POMOCY, NIECH KTOŚ MI POMOŻE - Kogo ja okłamuje? Nikogo tu nie ma. Zostałam pchnięta na tylne siedzenie w samochodzie, a on uśmiechnął się do mnie.
- Pas - Powiedział, schylając się nade mną, żeby zapiąć klamrę od pasu bezpieczeństwa. Podszedł do przedniego siedzenia i uruchomił samochód.

_______________________________________ 

tadam :D mam nadzieję, że się podoba. tak wgl miał być wczoraj, ale 1) musiałam uczyć się pytań na bierzmowanie 2) mój kochany brat zajął mi komputer 3) byłby wieczorem, gdyby nie to, że poszłam wcześnie spać + ten sam braciszek siedział na kompie :))) 
ale jest dzisiaj + mógł też być wcześniej, ale musiałam sprzątać i pomagać rodzicom.
nie wiem czemu się aż tak przed wami tłumaczę... no ale dobra. 
wgl to was kocham <3 
TO 'O MOJE SKURWIELE' CHODZI O 'OH MY FUCKERS' NIE MIAŁAM POJĘCIA JAK TO PRZETŁUMACZYĆ WIĘC NAPISAŁAM UM NO TAK... WYSZŁO IDIOTYCZNIE, NO TRUDNO.

a teraz ważna sprawa, dostałam pytanie na asku czy można założyć konto Devil'a na tt ( @JB_Devil_PL ) oczywiście, że się zgadzam. i teraz najważniejsze, CZY JEST KTOŚ, KTO CHCIAŁBY ZAŁOŻYĆ KONTO Z CASSIE? JEŚLI TAK, PISZCIE W KOMENTARZACH, ALBO NA TT KLIK  ALBO NA ASKU KLIK

KOMENTUJCIE DALEJ <3


 xoxo