wtorek, 10 grudnia 2013

Wprowadzenie

Po czasie, powracają z kilkoma zmianami.
Doszło do wielu zgonów, grunty zostały zniszczone a miłość stracona.
Ale oczami wsi Valdory wszystko wydaje się być niesamowite.
Byli wolni, mogli żyć swoim życiem bez zmartwień o walkę dobra ze złem.
Ale z zamku rzeczy były kompletnie inne.
Były walki, zaufanie zostało zgubione, miłość musiała przejść najważniejszy test.
Justin ma sekret który zniszczy WSZYSTKO jeśli Cassie się dowie.
'Jeśli się dowie, odejdzie'
'Jak możesz mi to robić, naszej córce'
'To koniec Justin i biorę Penelope ze sobą'
Już znasz DEVIL'A ale czy znasz DEVIL'S HAUNTING?




________________________________________________________________________


witam wszystkich po przerwie :) zdecydowałam że drugiej cz nie bd pisać na innej stronie bo nie chce mi sie jej robić bla bla bla 
narazie jest prolog, link do oryginału i trailer, zaraz będą bohaterowie i pierwszy rozdział :))

btw haunting znaczy nawiedzony itp więc wolałam tego nie tłumaczyć bo lepiej brzmi po ang


sobota, 16 listopada 2013

Baby Penelope

Justin's POV

Wiedziałem, że branie Cassie na wojnę to ryzyko. Powinien lepiej to rozplanować i nie mówić jej, że wszystko jest ok będąc tego częścią. Ona dalej tego nie wie, ale jest w ciąży. Kelsey i Lola mają dar jasnowidzenia i jeszcze przez walką powiedziały mi, że już ma dziecko. Byłem szczęśliwy, ale powinienem powiedzieć Cassie, żeby nie walczyła. Nie leżałaby na tym cholernym szpitalnym łóżku gdybym jej powiedział.

Usiadłem na korytarzu, kiedy lekarze badali ją, chociaż nic jej nie było. Ona po prostu użyła za dużo swojej mocy, ale moja mama nie byłaby nią gdyby jej tutaj nie przywiozła, mówiąc, że będzie to dla niej najlepsze. Drzwi otworzyły się a ja wstałem z krzesła widząc uśmiechającego się do mnie lekarza.
- Miałem racje?
- Tak, wszystko jest w porządku. - Uśmiechnąłem się.
- Mogę się z nią zobaczyć? Ona wie?
- Oczywiście i nie, pomyślałem, że może Ty chciałbyś jej to powiedzieć.
- Dziękuje. - Skinął a ja wszedłem do pomieszczenia zamykając za sobą drzwi. Dziewczyna odwóciła głowę w moją stronę i uśmiechnęła się.
- Hej, jak się czujesz?
- Dobrze. - Machnęła do mnie dłonią pokazując bym koło niej usiadł i tak też zrobiłem.
- Wygraliśmy? - Zaśmiałem się.
- Jesteś w szpitalu a ty zastanawiasz się czy wygraliśmy głupią bitwę?
- To ważne. - Wziąłem jej dłoń w swoją i uśmiechnąłem się.
- Tak, wygraliśmy. - Uśmiechnęła się i spojrzała na swój brzuch.
- Czy to znaczy? - Kiwnąłem głową.
- Ona tam jest. - Uśmiechnęła się, gdy łza spłynęła po jej policzku

Drzwi otworzyły się sprawiając, że odwróciliśmy głowy w tamtą stronę widząc lekarza.
- Może wrócić do domu?
- Tak, jest wolna.
- Dziękuje. - Kiwnął do niej głową i podał mi kartkę papieru.
- To tylko harmonogram dla niej. Musi być ostrożna podczas tego okresu.
- Ok. - Wyszedł z pokoju a Cassie wstała z łóżka. Od razu razem przedostaliśmy się do zamku.
- Chodź, wszystko jest już gotowe. - Zaprowadziłem ją do środka a potem do salonu. Moja rodzina już czekała, bo powiedziałem im, że mamy dla nich wieści. Gdy pojawiliśmy się już na miejscu wszyscy się do nas uśmiechnęli.
- Co chciałeś nam powiedzieć? - Moja mam zapytała od razu, gdy usiedliśmy. Spojrzałem na Cassie i położyłem dłoń na jej brzuchu. Jazmyn była pierwszą, która to zrozumiała.
- NAPRAWDĘ?! - Kiwnęliśmy głowami a ona od razu do nas podbiegła. Przytuliła najpierw dziewczynę a potem mnie sprawiając, że się zaśmialiśmy.
- Czekajcie, zgubiliśmy się. - Powiedzieli moi rodzice.
- ONA MA DZIECKO - Jaz powiedziała z radością w głosie. Twarz mojej mamy od razu rozpromieniała od uśmiechu po czym przytuliła Cassie i mnie. Jaxon nam pogratulował, ale ja byłem ciekaw co powie nam tata.
- Tato?
- Znałeś zasady Justin. - Kiwnąłem głową po czym spuściłem ją w dół.
- Ale - Znów na niego spojrzałem.
- Ponieważ jesteś moim synem, daję wam błogosławieństwo. - Uśmiechnąłem się i przytuliłem go.
- Dziękuje.
- Proszę bardzo. A teraz Cassie
- Tak?
- Chciałbym przekazać ci część informacji o której nikt nie wie.
- Co to jest?
- Moje imie. - Jej oczy powiększyły się po czym skinęła.
- To -----

Wróciliśmy do domu a ja wziąłem Cassie na górę. Uniosłem jej bluzkę i spojrzałem na brzuch.
- Cześć Penelope, jak się masz? - Cassie zaśmiała się, ale wiedziała, że mam więcej niż jeden prezent.
- Chcesz ją usłyszeć?
- To jest dozwolone?
- Nie, ale i tak, chcesz?
- Jasne. - Złapałem jej dłoń po czym swoją ułożyłem na jej brzuchu.
- Zamknij oczy. - Usłyszałem bicie i uśmiechnąłem się. To było bicie jej serca.
- Ten dźwięk jest taki słodki.
- To nasze Justin, ona jest nasza.
- Jesteś szczęśliwa?
- Bardzo. - Uśmiechnąłem się do niej i pocałowałem ją.

Usiadłem na łóżku podczas, gdy Cassie była pod prysznicem. Travis pojawił się z uśmiechem na twarzy a Lola wraz z resztą zaraz po nim.
- Co?
- Cóż, powiedziałeś jej? - Uśmiechnąłem się.
- Tak, zrobiłem to.
- I?
- Jest szczęśliwa. - Po tym poczułem jak wszyscy rzucają się na mnie sprawiając, że zacząłem się śmiać.
- Zejdźcie ze mnie idioci.
- To jest coś czego nie widuje codziennie. - Odwróciłem się by zobaczyć Cassie w jej piżamie i z uśmiechem na ustach.
- Gratulacje Cass.
- Dziękuje, a Ty Travis, zabieraj swój gruby tyłek z mojej strony łóżka.
- Zajebiście bezczelna. - Uderzyła go w ramię po czym położyła się obok mnie.
- Mogę ją zobaczyć? - Zapytała Lola.
- Pewnie. - Położyła dłoń na brzuchu Cassie i uśmiechnęła się. Otworzyła oczy i tym razem uśmiechnęła się do nas.
- Więc?
- Jest zdrowa i wygląda jak malutki orzeszek. - Zaśmialiśmy się po czym dziewczyna przytuliła Cassie.

Reszta była w salonie razem z Cassie, kiedy ja siedziałem w biurze, rozglądając się i zastanawiając ile czasu trwało dostanie się tutaj. Zaczynam być prawdziwym Devil'em po świętach. Jestem podekscytowany, ale bardziej cieszyłem się z tego, że przy moim boku będzie Cassie. Podniosłem pudełko, które stało na podłodze po czym włożyłem zdjęcie Cassie i nasze razem do ramek i ułożyłem na biurku. Wkrótce mój czas będzie wypełniony Cass, Mną i Penelope. Od razu uśmiechnąłem się na myśl o mojej córce.

Wiadomość, że już niedługo będę mógł trzymać ją w swoich ramionach sprawiała, że zaczynałem się uśmiechać. Odkąd Cassie pojawiła się w moim życiu, wszystko zmieniło się od przygotowań walki na miłość do osoby z którą chcesz być do końca życia. Niektórzy mówi, że miłość zanika, ale gdy patrzę na Cassie widzę życie, szczęście, miłość, radość a czasami i strach, ale to tylko wtedy, gdy pojawia się złość.

Cassie jest i zawsze będzie dziewczyną dla której zmieniłem wszystko. Nigdy nie chciałem widzieć mojej rodziny chyba, że było to związane z wojną. Rzadko rozmawiałem z Jazmyn i Jaxon'em. To reszta była moją rodziną i nieważne jakim chujem byłem dla nich, oni byli przy mnie i wspierali, gdy czekałem na Cassie. Byłem zły i dlatego to tak długo trwało? Chwilami, ale gdy zobaczyłem ją pierwszy raz wiedziałem, że musi zostać tu na zawsze. Do bani, że Rebekah nie będzie mogła zobaczyć jak rośnie jej siostrzenica przez głupi błąd, który zrobiła, ale Kelsey będzie tu wraz z moją siostrą i dziewczynami. Do tego ma Jaxon'a, chłopaków i moją rodzinę. Myślę, że wszystko będzie dobrze.

Bo z Cassie przy moim boku nie jestem tylko kolejnym Devil'em.

Jestem The Devil

__________________________________________________________

no i dobrnelismy do konca :) z tego powodu strasznie sis ciesze i dziekuje wam za wszystko, kocham was <3 druga czesc nazywa sie the devil's haunting i zaczne ja tlumaczyc mysle ze za minimum tydzien/dwa, ale znowu nie chce zebyscie byli na biezaco bo dalej w drugiej czesci sa tylko 4 rozdzialy. no trudno. tak wiec, do zobaczenia. jeszcze pozniej dodam link do drugiej cz :)

ask
twitter

xoxo

czwartek, 7 listopada 2013

czesc hej siemano

pewnie niektórzy wiedzą, ale i tak wolę to napisać, ze nie mam internetu.
wchodze jedynie w szkole bo mam wifi a na tel prawdopodobnie też mam internet ale to nie jestem dokładnie pewna czy płace + na tym czymś nie dałabym rady nic napisać.
tak więc, jeżeli bd mieć internet to od razu dodam rozdział :)
a Weronika chyba zostawiła tlumaczenie. napisałam do niej jakieś 3 tyg temu i nie odpisała. może po prostu wzięła sie za naukę.
szczerze mówiąc ja też powinnam. zaraz egzamin a ja nic


taaaaaaa

to do zobaczenia

kasia

niedziela, 20 października 2013

Valdora War cz. 1

Lokalizacja: Zamek Bieber'ów

Cassie - Polyvore

Cassie's POV

To był ten dzień, dzisiejszego ranka wszyscy spotykali się w Valdorze by ustawić świat takim jaki powinien być. Angels przeciwko Devils. Każdy został specjalnie wytrenowany, by doczekać tej chwili. Usiadłam na łóżku kiedy Justin był w biurze załatwiając kilka rzeczy. Będziemy walczyć w centrum Valdory. Niedaleko od zamku, ale blisko by zobaczyć wszystko z okna. Justin wszedł do pokoju, gdy ja zakładałam kozaki. Miał coś w ręce, kiedy do mnie podszedł.
- Co to jest?
- Jeśli coś mi się stanie, chcę, żebyś to wzięła i była bezpieczna. - Wziął moją dłoń i coś na niej położył. Spojrzałam na rzecz i ujrzałam naszyjnik z napisem 'love'. Wróciłam na niego wzrokiem a on patrzył na mnie z góry.
- Zawsze potrafisz mnie zmotywować, jesteś osobą, dzięki której jestem szczęśliwy, Ty Cassandra Joy Weston jesteś miłością mojego życia. Bez względu na to co się dzisiaj stanie, chcę, żebyś była bezpieczna. - Położył swoje dłonie na moim brzuchu i popatrzył na mnie.
- Opiekuj się nią, proszę. - Przez jego słowa byłam w szoku.
- J-justin. - Poczułam jak łza formuje się w moim oku i spływa po policzku.
- Kocham Cię Cassie i zawsze będe Cię kochał. - Powiedział układając swoje ręce po obu stronach mojej głowy.
- Ja też Cię kocham Justin. Ja też. - Przyciągnął moją twarz bliżej jego i ułożył swoje usta na moich. To nie był wymuszony pocałunek, to było coś w stylu jeśli nie wrócę dzisiaj do domu, wiedz, że zawsze będe Cię kochał.

Oderwaliśmy się od pocałunku a on spojrzał prosto w moje oczy.
- Jesteś gotowa?
- Tak, chodźmy obronić naszą córkę. - Powiedziałam do niego sprawiając, że się uśmiechnął.
- Naszą córkę. Będzie mieć jedno piekło życia. - Wzięłam jego dłoń w swoją i zamknęłam oczy. Poczułam jak moje ciało dryfuje i od razu wiedziałam, że transportujemy się do Valdory. Nigdy tam nie byłam, ale najwyraźniej jest to niezwykle ogromne. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą ładną, zieloną trawę. Naokoło było jasno, tak jak w lecie. Powietrze pachniało świeżo jak pod deszczu, a miejsce było wspaniałe. Spojrzałam prosto przed siebie i zobaczyłam dom Justin'a. Był ogromny i piękny. Złapałam dłoń Justin'a sprawiając, że obrócił swoją głowę w moją stronę.
- Gotowa?
- Zróbmy to. - Podeszliśmy do drzwi, które otworzył chłopak i zamknął je od razu po tym jak weszliśmy.
- MATKO?! OJCZE?! - Usłyszałam kroki i odwróciłam się by zobaczyć Panią Mallette.
- Witaj Cassie.
- Dzień dobry raz jeszcze Pani.
- Jesteś na dzisiaj przygotowana?
- Jak nigdy dotąd. - Pokiwała głową i weszliśmy do holu, gdzie wszyscy już stali. Lola i Travis pojawili się w tym samym momencie co Yasmine i Brandon. Jazmyn przybyła z Jaxon'em i ich ojcem. Kelsey była z Jarid'em, więc uśmiechnęłam się do niej.
- Czy wszyscy są gotowi? - Kiwnęliśmy głowami i wyszliśmy za drzwi. Justin trzymał mocno moją dłoń, kiedy doszliśmy do ostatecznego miejsca. Po chwili już wiedziałam czemu chłopak kazał mi założyć te kozaki. Ziemia była pokryta śniegiem, biel pokrywała każdą powierzchnię.

Staliśmy na ziemi, patrząc w dal i czekając aż tamci się pojawią. W końcu zobaczyłam grupę ludzi idących ku nam, co sprawiło, że głośno przełknęłam ślinę. Spojrzałam na Justin'a, który kiwnął do mnie głową, że wszystko się zaczyna.
- Będzie dobrze. - Mrugnęłam i zobaczyłam jak tamci się na nas patrzą.
- Czekaliśmy na ten dzień Carter.
- I w końcu się doczekaliśmy. - Justin zrobił jakiś sygnał ręką i po chwili wszystkie cienie pojawiły się przy nas. Mogłam zobaczyć jak Carter zaczyna się denerwować, przełknął ślinę i stał w miejscu nic nie robiąc. Nikt nie wydał dźwięku, nikt się nie poruszył.
- TERAZ - Carter krzyknął sygnalizując wszystkim jego Angels aby zdobyli to co należy do nas. Byliśmy silniejsi, wiedzieliśmy to, nawet Carter. Na początku nie oddaliśmy walki, Justin powiedział, że to tylko sposób na to, żeby myśleli, że mogą wygrać. Położyłam ręce na moim brzuchu a oczy Carter'a powiększyły się.
- STOP - Wszystko przestało się ruszać.
- Myślę, że coś się dzieje. - Justin ścisnął moją dłoń mocniej a ja spojrzałam na niego. Zaczął iść do mnie zanim nie stanął przede mną z uśmiechem na twarzy.
- Mogę dotknąć? - Popatrzyłam na Justin'a a on kiwnął. Przesunęłam ręke a on położył swoją na moim brzuchu. Jego oczy rozszerzyły się a ja zaczęłam się usmiechać.
- Zaplanowałaś to.* - Puściłam ręke Justin'a a swoją położyłam na policzku i głowie Carter'a. Jego krzyki było słychać na całej ziemi. Jego twarz zaczęła płonąć a skóra odrywać się. Puściłam go a on od razu upadł na ziemie.
- T-ty masz-
- Moc? Tak kurwa mam. - Podniosłam dłoń na której po chwili pojawiła się kula ognia.
- Chcesz to zobaczyć? - Jego oczy krzyczały ze strachu, ale ja nie dałam ciała. Rzuciłam na niego ogień sprawiając, że jego ciało zaczęło się palić w śniegu. Na naszych oczach zamienił się w popiół. Dało się słyszeć krzyki i wrzaski Angels* po tym jak płakali po śmierci ich lidera.

Mogłam poczuć jak moje tętno rośnie wraz ze złością. Nagły przypływ ciepła, gdy jeden z Angels podbiegł do nas. Podniosłam ręke i rzuciłam kule ognia, które zabiły większość z nich. Reszta z nimi walczyła, ale Justin stał obok mnie, bo wiedział, że jeśli mnie puści, moge być na tyle słaba by umrzeć. Moje serce zaczęło bić szybciej a ja domyśliłam się, że on o tym wiedział.
- Cassie wystarczy.
- Nie.
- Cassie, zabijasz samą siebie.
- Zamknij się. - Powiedziałam mu, gdy moje ciało zaczęło robić się słabsze. Justin puścił moją dłoń a ja poczułam jakby moje ciało było sparaliżowane. Zauważyłam przed sobą Angel'a, ale na szczęśscie po chwili pojawił się cień, jednak ja dalej byłam zbyt słaba by zrobić cokolwiek. Z trudem mogłam oddychać, tak jakby moje gardło było zamknięte. Następną rzeczą, którą wiedziałam było wołanie mojego imienia, a po chwili poczułam pod sobą coś zimnego.
- CASSIE - Jeszcze raz. Po tym wszystko stało się rozmyte. Wydawało się, że rozmawiające osoby były mile stąd i nie mogłam już ich usłyszeć. Poczułam jak moje oczy zamykają się i wszystko stało się czarne.

___________________________________________________

dzieeeeeeeeeeeeeeeeń dobry! co tam jak tam u was?? (dobra i tak wiem ze nie odpowiecie)
miał byc do niedzieli i jest, woho c nie
nastepny nwm kiedy
jeszcze druga czesc 27 rozdzialu i druga czesc devil'a JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE

SĄ TU JAKIEŚ DIRECTIONERS/JANOSKIANATORS/GLEEKS/TEEN WOLFERS?
bo wgl to ja belieber nie jestem lols nie no, jestem tak jakby w polowie. uwielbiam, kocham i wgl justina ale to nie to samo co z 1d czy janoskians ://////////////

JAK ZMIENIACIE USERNAME NA TT, NAPISZCIE O TYM W INFORMOWANYCH. JESLI TEGO NIE ZROBICIE, USUWAM WGL Z INFORMOWANYCH!!!!!!!

pytania:
ask
tt


kasia