Cassie's POV
Ten ranek był dziwny, weszłam do
łazienki i nie zobaczyłam cienia patrzącego na mnie. Zamiast niego
ujrzałam swoje odbicie, moje ramię już nie płonęło a serce biło
normalnie. Weszłam pod prysznic i poczułam się jakbym była nową osobą.
Gdy się wydostałam wróciłam do pokoju, żeby zobaczyć Justin'a na łóżku, z
rękami za głową, oglądającego telewizję.
- Hej. - Odwrócił sie by na mnie spojrzeć i uśmiechnął się.
-
No, witaj. - Podeszłam do szuflady, którą mi dał i zdjęłam ręcznik,
żeby założyć stanik gdy poczułam rękę na plecach, przenoszącą się na mój
brzuch.
- Co Ty robisz? - Przełknęłam gulę w gardle, czekając, żeby nie wybuchnąć co było jak ogień przedostający się przez mój żołądek.
-
Po prostu się odpręż. - Poczułam jego oddech na moim uchu. Już miałam
upaść na podłogę, z powodu jego ręki na moim brzuchu. Przeniósł swoją
ręke wyżej a ja poczułam szybsze bicie serca.
- Wyczuwam Twoją
ekscytację. - Szybko odwróciłam się i przycisnęłam swoje usta do jego.
Zapominając o tym, że byłam kompletnie naga, skoczyłam na niego i
owinęłam nogi wokół jego pasa. Ruszył się do tyłu na łóżko gdy upadł na
plecy a ja położyłam się na nim.
- Mogę się do tego przyzwyczaić. -
Powiedział, gdy zdjęłam jego koszulkę. Czułam jakbym kompletnie nie
miała kontroli nad swoim ciałem, wszystko w nim sprawiało, że chciałam
się na niego rzucić i zerwać z niego ubrania.
Uniósł się do góry i
mnie pocałował. Poczułam jak jego język porusza się w moich ustach
sprawiając wszystko bardziej gorące, kiedy temperatura mojego ciała
zaczynała wzrastać.
- Czemu się tak czuję? - Powiedziałam, gdy on przeniósł się do całowania mojej szyi.
-
To Twój instynkt. - Przesunęłam swoje ręce niżej, do jego jeansów i
odpięłam pasek. On podniósł moje ręce wyżej, gdy poczułam jego dłonie
wędrujące od mojego brzucha do piersi a później do tyłka. Nie mogłam
pomóc, ale mogłam wyczuć napięcie seksualne. Zdjęłam jego jeansy i już
miałam dotrzeć do jego bokserek gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
- To prawdopodobnie reszta.
-
Mają takie świetne wyczucie czasu. - Powiedziałam sarkastycznym tonem.
Zaśmiał się i szybko pocałował moje usta zanim z niego wstałam. Założył
swoje ubrania z powrotem, ja włożyłam stanik i kolejną bieliznę i
weszłam do garderoby po resztę ciuchów.
Gdy byłam już
ubrana, zeszliśmy na dół do salonu. Wszyscy siedzieli wokół kanapy, a ja
z Justin'em usiedliśmy na innej obok okna. Byłam wciąż wkurzona, że
przyszli do domu bez zaproszenia i zniszczyli moją zabawę z Justin'em.
Każdy spojrzał na mnie a ja zobaczyłam jak Travis się uśmiecha.
- Powiedz coś a przysięgam że obetnę Twojego chuja. - Jego oczy poszerzyły się, gdy zakrył się poduszką.
-
Co jest z Twoim tyłkiem? - Yasmine powiedziała ze śmiechem.
Spiorunowałam ją wzrokiem i wstałam z kanapy. Ruszyłam do kuchni,
otworzyłam lodówkę i wyjęłam jedno z piw Justin'a, które miał na te
męskie wieczory. Prychnęłam i usiadłam na blacie obok trzech butelek
obok mnie. Usłyszałam śmiech pochodzący z salonu a po chwili kroki
zmierzające w kierunku kuchni. Podniosłam butelkę do ust i zobaczyłam
jak dziewczyny wchodzą do pomieszczenia.
- Przepraszamy, że zniszczyliśmy Twoją pierwszą szansę z nim.
- To jest to z czego się śmieją?
- No wiesz, Travis.
- Dupek. - Usłyszałam kroki z korytarza i Justin wszedł do kuchni.
- Wszystko w porządku?
-
Po prostu kurwa niesamowicie. - Zwrócił się w kierunku wyjścia, gdy
dziewczyny wydostały się. Podszedł do mnie i podniósł mnie z blatu.
- Co się stało?
- Chciałam się zabawić.
- Mamy całą wieczność Cassie, chyba że o tym zapomniałaś?
-
Jestem pieprzoną dziewicą i nie byłabym nią w tym momencie, gdyby Te
chuje nie przyszli do nas nic kurwa nie mówiąc. - Jego oczy powiększyły
się i zakaszlnął.
- Wiem, ale oni są częścią mojej rodziny. To coś do czego musisz się przyzwyczaić.
- Nie, nie muszę robić tego gówna. Chyba że o tym zapomniałeś?
- Cassie, bądź rozsądna.
-
Nie, pozbądź się ich albo zostaję z Lolą. - Spojrzał na mnie z ciemnym
odcieniem w jego oczach, ale nie miałam zamiaru się cofnąć.
- Nie będziesz mi mówić co mam robić.
- Wierzę, że właśnie to zrobiłam. - Podszedł bliżej mnie i szczerze mówiąc, jest bardzo seksowny kiedy bywa na mnie wkurzony.
- Myślę, że nie wiesz z kim rozmawiasz Cassie.
- Jesteś seksowny kiedy się złościsz. - Powiedziałam trzymając górę jego spodni.
- Przestań, jestem teraz na Ciebie zły.
-
Oh proszę Cie, wiesz że nie możesz być na mnie zły. - Skąd to się kurwa
bierze? Nigdy nie powiedziałam, ani nie zrobiłam czegoś takiego.
- Cassie przestań, to właśnie żądza przejmuje kontrolę.
- Chcę żeby przejęła, proszę Justin?
- Cassie powiedziałem przestań. - Przysunęłam się bliżej i zostawiłam pocałunek na jego szyi.
- Uczynię to zabawą.
- Cassie wystarczy. - Pocałowałam jego szyję jeszcze kilka razy zanim zostałam popchnięta na blat.
-
Co jest z Tobą kurwa nie tak? Zachowujesz jak się kompletna dziwka. -
Popatrzyłam na niego w szoku i wzięłam butelkę z blatu. Poczułam jak łza
spływa po moim policzku a jego twarz złagodniała.
- Nie Cassie, nie miałem tego na myśli.
-
PIEPRZ SIĘ - Wybiegłam z kuchni ze łzami spływającymi mi po policzkach i
dostałam się do pokoju. Położyłam się na łóżku i zaczęłam spoglądać za
okno. Nie mogę kontrolować tego gówna a on myśli, że ma prawo powiedzieć
że jestem dziwką? Może powinien spróbować czuć się jak ja a potem mówić
mi co o mnie myśli.
Drzwi do pokoju otworzyły się, więc obróciłam się i zobaczyłam Lolę i Yasmine ze smutnymi uśmiechami na ich twarzach. Zamknęły za sobą drzwi na klucz. Usiadły po obu stronach mnie i nie powiedziały ani słowa.
- Nazwał mnie dziwką. - Lola rzuciła na mnie głową z otwartymi ustami.
- Co? Dlaczego?
- Nie mogę kontrolować swoich działań, to jest jakby coś brało nade mną kontrolę i chciałam go uwieść w kuchni. Nie miałam tego na myśli, ale coś nade mną górowało i to po prostu się stało.
- Przykro mi Cass. - Powiedziała Yasmine.
- To nie moja wina, że tak się czuje.
- Wiemy, ale oni nie mają pojęcia jakie to uczucie kiedy mamy przejście. Kiedy stałam się Panią Travis'a jadłam pudełka lodów przez równo 4 tygodnie.
- A kiedy ja stałam się Brandon'a, zwiększyła się moja obsesja na punkcie kotów. Kazałam mu dawać mi nowego co 10 minut.
- Czemu to dzieje się akurat mnie?
- Każdy z nas musi przejść przez różne etapy, Twój to pożądanie. Rodzina Justin'a jest najwyższą z Devil'i czyli wszystko uderza w Ciebie 10 razy mocniej od nas.
- Nie prosiłam o to, ja chcę tylko wrócić do bycia Cassie Weston, siostry Kelsey i Rebeki. - Drzwi otworzyły się a my odwróciłyśmy się, żeby zobaczyć Justin'a z kluczami w ręce.
- Cassie? Możemy pogadać?
- Znowu chcesz mnie nazwać dziwką?
- Nie, po prostu byłem na krawędzi mówiąc to.
- Damy wam trochę prywatności. - Dziewczyny opuściły pokój a Justin usiadł obok mnie.
- Już nie mogę kontrolować tego co robię.
- Wiem i powinienem to zrozumieć. Ty po prostu byłaś natarczywa a ja zapomniałem że to jest coś z czym walczysz. - Odwróciłam do niego swoją głowę a on starł łzę z mojego oka.
- Nie chciałem żebyś się tak czuła.
- To nie Twoja wina.
- Ale wciąż przepraszam, że sprawiłem że płaczesz. - Spojrzałam na niego a on odwrócił nas tak, że to ja leżałam na nim.
- Co Ty robisz?
- Chce się przytulić. - Zaśmiał się, gdy poczułam jego ręce owinięte na mojej talii.
- Wyślę reszte do domu. Będziemy mieć dom dla siebie. Dalej jesteś gotowa na zabawę?
- Po tym co mi powiedziałeś? Do diabła nie, teraz musisz nad tym popracować.
- Wiedziałem. - Zaśmiałam się, leżeliśmy tak przez kilka godzin, co najmniej do kolacji.
______________________________________
hello everyone, to znowu ja - Kasia, woho
(wiem że się nie cieszycie)
tak więc, już poznaliście drugą tłumaczkę, mam nadzieję że już ją polubiliście :) tak jak była informacja, ja nie mam komputera :( teraz mam (nie chce mi sie tłumaczyć dlaczego) ale zapewne tylko do niedzieli. no i postanowiłam dodać rozdział, bo jest ksafjsdfvns jak dla mnie. następny powinna dodać Weronika w przyszłym tygodniu, jeszcze zobaczymy jak coś.
poprzedni został tłumaczony w większości przeze mnie, ale Weronika też się do tego dołożyła (dla jasności)
no i wgl, jak wróciłam w czwartek z wycieczki i zobaczyłam (wtedy) 33 komentarze pod rozdziałem to sie popłakałam haha. nie no, ogólnie to was kocham i wgl <3 nie spodziewałam się niektórych komentarzy, tylu wejść itd.
+ haha, rozdział tłumaczyłam w nocy i zamiast zapisz kliknęłam opublikuj lol i dodał sie nie cały rozdział... haha, przepraszam
+ jeden komentarz był o tym że devil jet nawet lepszy od dangera........ no po prostu dskjngvsiodbgoabgwubsuod to pikuś co czuje do tego
+ ask
twitter
xoxo
piątek, 31 maja 2013
środa, 29 maja 2013
INFORMACJA!
Więc chciałabym was powiadomić, że nowy rozdział pojawi sie w przyszłym tygodni (poniedzialek/wtorek) z następujących powodów :
- Właśnie jade w góry (pisze z tel teraz)
- Drugiej tlumaczce (@imnewkate) zepsół sie komputer
Bardzo was przepraszam ale poprostu nie ma jak go przetłumaczyć. Mam nadzieje ze nie jesteście źli i dalej pozostaniecie z nami na tym blogu <3 Przepraszam.
@danonek_xd
xx
wtorek, 28 maja 2013
Test One Finally Approaches
Cassie's POV
Dziś rano obudziłam się o 3:40, żeby przygotować się do pokazania się rodzicom Justin'a. Podobno wczorajszej nocy zadzwonili do Justin'a i powiedzieli mu, że 'prezentacja' będzie na ich formalnej imprezie rodzinnej. Lola przyjechała do domu Justin'a o 14 i powiedziała, że moje przygotowanie zajmie kilka godzin. Więc oto jestem, w salonie fryzjerskim zmieniając kolor włosów z blondu na brąz. Cassie - Polyvore
Weszłyśmy do centrum i zaczęłyśmy chodzić wokół działu z sukienkami. Pochodziłyśmy trochę i myślę, że ona kazał mi przymierzyć prawie 20 sukienek, dopóki nie znalazłam takiej która naprawdę mi się spodobała. Pasuje idealnie, a Loli też się podoba. Zapłaciłyśmy i wyszłyśmy z centrum. Dostałyśmy się do auta. Była prawie 17:50, gdy udałyśmy się do domu Justin'a, żeby się przygotować. Zaparkowałyśmy na podjeździe, a ja otworzyłam drzwi.
- JUSTIN, JESTEŚMY - Wyszedł z kuchni z drinkiem w ręce a ja uśmiechnęłam się do niego.
- Ładnie wyglądasz.
- Dziękuje. - Kiwnął a ja z Lolą poszłyśmy na górę się przebrać. Otworzyłyśmy drzwi i weszłyśmy do środka.
- Przygotuję prysznic. - Kiwnęłam i wyjęłam z torby sukienkę i wszystko inne co dla mnie kupiłyśmy. Położyłam ją na łóżku a Lola wyszła mówiąc, że mój prysznic jest gotowy.
Gdy skończyłam się kąpać weszłam do pokoju i zaczęłam się przygotowywać.
Cassie - Polyvore Kończyłam kręcić ostatniego loka kiedy na dole zadzwonił dzwonek do drzwi. Odwróciłam się do Loli która kończyłam prostować ostatni kawałek włosów. Lola - Polyvore
- Gotowa? - Kiwnęłam i zeszłyśmy na dół. Rozejrzałam się i zobaczyłam wszystkich w salonie oprócz Justin'a.
- Jest w kuchni. - Odwróciłam się i ujrzałam Brandon'a z Yasmine na ramieniu.
- Dzięki, i ładnie wyglądacie razem.
- Dziękuje Pani. - Zmieszana spojrzałam na Yasmine zważając na fakt, że nazwała mnie Panią. Weszłam do kuchni i zobaczyłam Justin'a siedzącego przy stole, ze szklanką w ręce, patrzącego na ścianę.
- Hej. - Odwrócił do mnie swoją głowę i przesunął do tyłu swoje krzesło. Usiadłam na jego kolanach i popatrzyłam na niego.
- Co się stało?
- Nic, wyglądasz bardzo ładnie.
- Dzięki, chodź, powinniśmy już iść. - Skinął i wszyscy opuściliśmy dom. Dostałam się do auta Justin'a i jechaliśmy 2 godziny, aż dotarliśmy na przeciwko pięknej posiadłości.
- O mój Boże. - Odwrócił się do mnie a ja byłam w szoku przez dom który był naprzeciwko mnie.
- Myślę, że wnętrze też Ci się spodoba. - Powiedział, gdy pomógł mi wysiąść z auta. Nawet nie zauważyłam, że otworzył mi drzwi.
Podeszliśmy do drzwi a ja trzymałam się przedramienia Justin'a gdy weszliśmy do środka. Byliśmy ostatnimi dwiema osobami, kiedy Justin powiedział innym, żeby weszli pierwsi. Głównie dlatego, że prawie zesrałam się w majtki. Gdy drzwi zamknęły się, głowy każdego odwróciły się w naszą stronę a ja chciałam wyjść i umrzeć. Minął wszystkich zanim doszliśmy do otwartego pokoju.
- Wow. - Powiedziałam, jak wszystko wokół mnie było ładnie urządzone i piękne. Usłyszałam dmuchnięcie gwizdka i wróciliśmy do korytarza.
- Pan Bieber i jego Pani. - Facet przesunął się z drogi i wszedł mężczyzna z połączonym ramieniem z kobietą.
- To są Twoi rodzice?
- Yea. - Zacisnęłam na nim swój uścisk a on spojrzał na mnie.
- Będzie dobrze, przypomnij sobie minione 3 tygodnie. - Spojrzałam, żeby zobaczyć jego rodziców powoli podchodzących do nas. Jego matka była niska, ale piękna. Miała łagodne oczy i lekki uśmiech który obwieszczał powitanie, ale ona dalej jest przyjaciółką ojca Justin'a. Ojciec Justin'a miał zimne oczy i prostą linię wzdłuż jego ust. Jest straszny jak skurwysyn.
- Witaj Justin. - Mężczyzna powiedział z gniewnym głosem.
- Ojcze, Matko. Chciałbym wam przedstawić Cassie Weston. - Lekko się ode mnie odsunął a jego ojciec zaczął krązyć wokół mnie, gdy puścił jego mame.
- Powiedz mi Cassie, ile masz lat?
- 18.
- I jesteś jedynym dzieckiem? - Przełknęłam ślinę, przypominając sobie, że nie mogę im powiedzieć o Rebece.
- Tak.
- A czym zajmują się Twoi rodzice?
- Oni nie żyją. - Zatrzymał się i spojrzał na mnie.
- Jak długo?
- Odkąd skończyłam 8 lat.
- Kto się Tobą zajął?
- Moja ciocia.
- Jak dużo wiesz o moim synu?
- Wystarczająco, żeby wiedzieć, że jeśli nie zdam tego testu, ród mojej rodziny się skończy.
- Dostaniesz moje orzeczenie pod koniec nocy. - Kiwnęłam a on odszedł z matką Justin'a. Poczułam ręke na dolnej części moich pleców i spojrzałam na Justin'a.
- Najtrudniejsza część się skończyła, teraz druga część.
- Druga część?
- Ta część jest po to, żeby zobaczyć jak długo ze mną przetrwasz. Wszyscy ludzie tutaj to starzy Devil'e. - Rozejrzałam się wokół i zobaczyłam, że każdy tutaj był młody, wyglądali jakby byli nastolatkami.
- Ale oni wyglądają tak młodo.
- Nie potrzebujemy kogoś powyżej 29 lat. Zatrzymujmy się tak na zawsze.
- Czyli ile dokładnie masz lat?
- 19.
- Czuje się jakbym była w pieprzonym Zmierzchu.
- Tyle, że ja nie jestem wampirem i nie ma żadnych rażących wilkołaków. - Zaśmiałam się a on wziął moją ręke.
- Chodź, chcę żebyś poznała kilka osób. - Szliśmy przez tłum, aż dotarliśmy do kręgu osób. Była tam starsza para, ale również dwie młode. Justin zakaszlał a oni odwrócili się do nas.
- Cassie, to jest moja siostra Jazmyn, mój brat Jaxon i moi dziadkowie. A to jest chłopak Jazmyn Calvin i dziewczyna Jaxon'a Alyssa.
- Miło mi was poznać. - Jazmyn uśmiechnęła się do mnie tak jak babcia Justin'a i dziewczyna Jaxon'a Alyssa.
- Podoba mi się Twoja sukienka. - Jazmyn powiedziała z uśmiechem.
- Dzięki, lubię Twoje buty.
- To jest jej pierwszy test?
- Tak, dostanie odpowiedź taty pod koniec nocy.
- Oh, więc jeśli sobie poradzimy, na pewno powie tak. - Kiwnęłam i rozejrzałam się za Lolą.
- Jest na podwórku z resztą. - Spojrzałam na Justin'a a on się uśmiechnął?
- Naprawdę? Przestań chodzić po mojej głowie.
- Jesteś dupkiem Justin. - Jazmyn powiedziała ze śmiechem.
- Nie moja wina, że ma ciekawe myśli.
- Możemy iść zobaczyć się z resztą? - Skinął głową i uścisnął moją ręke gdy poszliśmy na podwórko.
Zbliżał się koniec wieczoru, kiedy ten sam facet co na początku gwizdnął aby zwrócić na siebie uwagę wszystkich.
- Pan Bieber i jego Misstres doszli do decyzji w sprawie wyroku - podeszliśmy do jego rodziców a ja czułam jakby ktoś zaczął ściskać mi serce. Zimno sączyło się w moich żyłach.
- C-co się dzieje? - Justin spojrzał na mnie z kamiennym wyrazem twarzy.
- To wyrok - czułam, że moje serce i żyły zaczęły robić się zimne. Czułam coś, czego nie czułam jeszcze nigdy. Jednak nagle wszystko się zatrzymało. Czułam jak wszystko wokół mnie się zatrzymało. Czułam się jakbym zaczęła się unosić, moje oczy zrobiły się ciężkie i po prostu się zamknęły. Stało się.
- Cassie, obudź się - słyszałam głos w moim uchu. Odwróciłam głowę lekko otwierając oczy w stronę głosu.
- Justin?
- Hey - powiedział lekko się uśmiechając.
- Co się stało? - pochylił się troche i przyłożył swoje usta do mojego czoła.
- Zdałaś. - na te słowa rozszerzyłam oczy.
Dziś rano obudziłam się o 3:40, żeby przygotować się do pokazania się rodzicom Justin'a. Podobno wczorajszej nocy zadzwonili do Justin'a i powiedzieli mu, że 'prezentacja' będzie na ich formalnej imprezie rodzinnej. Lola przyjechała do domu Justin'a o 14 i powiedziała, że moje przygotowanie zajmie kilka godzin. Więc oto jestem, w salonie fryzjerskim zmieniając kolor włosów z blondu na brąz. Cassie - Polyvore
Weszłyśmy do centrum i zaczęłyśmy chodzić wokół działu z sukienkami. Pochodziłyśmy trochę i myślę, że ona kazał mi przymierzyć prawie 20 sukienek, dopóki nie znalazłam takiej która naprawdę mi się spodobała. Pasuje idealnie, a Loli też się podoba. Zapłaciłyśmy i wyszłyśmy z centrum. Dostałyśmy się do auta. Była prawie 17:50, gdy udałyśmy się do domu Justin'a, żeby się przygotować. Zaparkowałyśmy na podjeździe, a ja otworzyłam drzwi.
- JUSTIN, JESTEŚMY - Wyszedł z kuchni z drinkiem w ręce a ja uśmiechnęłam się do niego.
- Ładnie wyglądasz.
- Dziękuje. - Kiwnął a ja z Lolą poszłyśmy na górę się przebrać. Otworzyłyśmy drzwi i weszłyśmy do środka.
- Przygotuję prysznic. - Kiwnęłam i wyjęłam z torby sukienkę i wszystko inne co dla mnie kupiłyśmy. Położyłam ją na łóżku a Lola wyszła mówiąc, że mój prysznic jest gotowy.
Gdy skończyłam się kąpać weszłam do pokoju i zaczęłam się przygotowywać.
Cassie - Polyvore Kończyłam kręcić ostatniego loka kiedy na dole zadzwonił dzwonek do drzwi. Odwróciłam się do Loli która kończyłam prostować ostatni kawałek włosów. Lola - Polyvore
- Gotowa? - Kiwnęłam i zeszłyśmy na dół. Rozejrzałam się i zobaczyłam wszystkich w salonie oprócz Justin'a.
- Jest w kuchni. - Odwróciłam się i ujrzałam Brandon'a z Yasmine na ramieniu.
- Dzięki, i ładnie wyglądacie razem.
- Dziękuje Pani. - Zmieszana spojrzałam na Yasmine zważając na fakt, że nazwała mnie Panią. Weszłam do kuchni i zobaczyłam Justin'a siedzącego przy stole, ze szklanką w ręce, patrzącego na ścianę.
- Hej. - Odwrócił do mnie swoją głowę i przesunął do tyłu swoje krzesło. Usiadłam na jego kolanach i popatrzyłam na niego.
- Co się stało?
- Nic, wyglądasz bardzo ładnie.
- Dzięki, chodź, powinniśmy już iść. - Skinął i wszyscy opuściliśmy dom. Dostałam się do auta Justin'a i jechaliśmy 2 godziny, aż dotarliśmy na przeciwko pięknej posiadłości.
- O mój Boże. - Odwrócił się do mnie a ja byłam w szoku przez dom który był naprzeciwko mnie.
- Myślę, że wnętrze też Ci się spodoba. - Powiedział, gdy pomógł mi wysiąść z auta. Nawet nie zauważyłam, że otworzył mi drzwi.
Podeszliśmy do drzwi a ja trzymałam się przedramienia Justin'a gdy weszliśmy do środka. Byliśmy ostatnimi dwiema osobami, kiedy Justin powiedział innym, żeby weszli pierwsi. Głównie dlatego, że prawie zesrałam się w majtki. Gdy drzwi zamknęły się, głowy każdego odwróciły się w naszą stronę a ja chciałam wyjść i umrzeć. Minął wszystkich zanim doszliśmy do otwartego pokoju.
- Wow. - Powiedziałam, jak wszystko wokół mnie było ładnie urządzone i piękne. Usłyszałam dmuchnięcie gwizdka i wróciliśmy do korytarza.
- Pan Bieber i jego Pani. - Facet przesunął się z drogi i wszedł mężczyzna z połączonym ramieniem z kobietą.
- To są Twoi rodzice?
- Yea. - Zacisnęłam na nim swój uścisk a on spojrzał na mnie.
- Będzie dobrze, przypomnij sobie minione 3 tygodnie. - Spojrzałam, żeby zobaczyć jego rodziców powoli podchodzących do nas. Jego matka była niska, ale piękna. Miała łagodne oczy i lekki uśmiech który obwieszczał powitanie, ale ona dalej jest przyjaciółką ojca Justin'a. Ojciec Justin'a miał zimne oczy i prostą linię wzdłuż jego ust. Jest straszny jak skurwysyn.
- Witaj Justin. - Mężczyzna powiedział z gniewnym głosem.
- Ojcze, Matko. Chciałbym wam przedstawić Cassie Weston. - Lekko się ode mnie odsunął a jego ojciec zaczął krązyć wokół mnie, gdy puścił jego mame.
- Powiedz mi Cassie, ile masz lat?
- 18.
- I jesteś jedynym dzieckiem? - Przełknęłam ślinę, przypominając sobie, że nie mogę im powiedzieć o Rebece.
- Tak.
- A czym zajmują się Twoi rodzice?
- Oni nie żyją. - Zatrzymał się i spojrzał na mnie.
- Jak długo?
- Odkąd skończyłam 8 lat.
- Kto się Tobą zajął?
- Moja ciocia.
- Jak dużo wiesz o moim synu?
- Wystarczająco, żeby wiedzieć, że jeśli nie zdam tego testu, ród mojej rodziny się skończy.
- Dostaniesz moje orzeczenie pod koniec nocy. - Kiwnęłam a on odszedł z matką Justin'a. Poczułam ręke na dolnej części moich pleców i spojrzałam na Justin'a.
- Najtrudniejsza część się skończyła, teraz druga część.
- Druga część?
- Ta część jest po to, żeby zobaczyć jak długo ze mną przetrwasz. Wszyscy ludzie tutaj to starzy Devil'e. - Rozejrzałam się wokół i zobaczyłam, że każdy tutaj był młody, wyglądali jakby byli nastolatkami.
- Ale oni wyglądają tak młodo.
- Nie potrzebujemy kogoś powyżej 29 lat. Zatrzymujmy się tak na zawsze.
- Czyli ile dokładnie masz lat?
- 19.
- Czuje się jakbym była w pieprzonym Zmierzchu.
- Tyle, że ja nie jestem wampirem i nie ma żadnych rażących wilkołaków. - Zaśmiałam się a on wziął moją ręke.
- Chodź, chcę żebyś poznała kilka osób. - Szliśmy przez tłum, aż dotarliśmy do kręgu osób. Była tam starsza para, ale również dwie młode. Justin zakaszlał a oni odwrócili się do nas.
- Cassie, to jest moja siostra Jazmyn, mój brat Jaxon i moi dziadkowie. A to jest chłopak Jazmyn Calvin i dziewczyna Jaxon'a Alyssa.
- Miło mi was poznać. - Jazmyn uśmiechnęła się do mnie tak jak babcia Justin'a i dziewczyna Jaxon'a Alyssa.
- Podoba mi się Twoja sukienka. - Jazmyn powiedziała z uśmiechem.
- Dzięki, lubię Twoje buty.
- To jest jej pierwszy test?
- Tak, dostanie odpowiedź taty pod koniec nocy.
- Oh, więc jeśli sobie poradzimy, na pewno powie tak. - Kiwnęłam i rozejrzałam się za Lolą.
- Jest na podwórku z resztą. - Spojrzałam na Justin'a a on się uśmiechnął?
- Naprawdę? Przestań chodzić po mojej głowie.
- Jesteś dupkiem Justin. - Jazmyn powiedziała ze śmiechem.
- Nie moja wina, że ma ciekawe myśli.
- Możemy iść zobaczyć się z resztą? - Skinął głową i uścisnął moją ręke gdy poszliśmy na podwórko.
Zbliżał się koniec wieczoru, kiedy ten sam facet co na początku gwizdnął aby zwrócić na siebie uwagę wszystkich.
- Pan Bieber i jego Misstres doszli do decyzji w sprawie wyroku - podeszliśmy do jego rodziców a ja czułam jakby ktoś zaczął ściskać mi serce. Zimno sączyło się w moich żyłach.
- C-co się dzieje? - Justin spojrzał na mnie z kamiennym wyrazem twarzy.
- To wyrok - czułam, że moje serce i żyły zaczęły robić się zimne. Czułam coś, czego nie czułam jeszcze nigdy. Jednak nagle wszystko się zatrzymało. Czułam jak wszystko wokół mnie się zatrzymało. Czułam się jakbym zaczęła się unosić, moje oczy zrobiły się ciężkie i po prostu się zamknęły. Stało się.
- Cassie, obudź się - słyszałam głos w moim uchu. Odwróciłam głowę lekko otwierając oczy w stronę głosu.
- Justin?
- Hey - powiedział lekko się uśmiechając.
- Co się stało? - pochylił się troche i przyłożył swoje usta do mojego czoła.
- Zdałaś. - na te słowa rozszerzyłam oczy.
~~~~~~~~~~
Hej, hej ;D Jestem nową "tłumaczką". Kilka słów o mnie? Mam na imię Weronika i jestem z Wawy, moimy hobby są: śpiew i taniec :)
Mam nadzieję, że spodobają wam się moje tłumaczenia. Tu macie mojego TT: <klik>
@danonek_xd
xx
Hej, hej ;D Jestem nową "tłumaczką". Kilka słów o mnie? Mam na imię Weronika i jestem z Wawy, moimy hobby są: śpiew i taniec :)
Mam nadzieję, że spodobają wam się moje tłumaczenia. Tu macie mojego TT: <klik>
@danonek_xd
xx
piątek, 17 maja 2013
Fight with Lola
Cassie's POV
W końcu nadszedł weekend i do tej pory pobyt u Loli nie był aż tak zły. Zwykle obijaliśmy się w jej domu, oglądaliśmy filmy albo żartowaliśmy. Dzisiaj reszta ma być tutaj, ponieważ miałam zacząć przygotowywać się do mojego pierwszego 'testu'. Justin jest tutaj, bierze prysznic w mojej łazience. Znowu się u mnie zatrzymał, jak zwykł to robić, odkąd ja po raz pierwszy znalazłam się u Loli. Drzwi od łazienki otworzyły się, a kiedy Justin wszedł do pokoju w ręczniku, uśmiechnęłam się do niego. Normalnie, inne dziewczyny poczułyby coś jak pożądanie, kiedy zobaczyłyby swojego Wybranka wychodzącego z łazienki w ręczniku. Ale on powiedział, że nie będe mogła czuć pożądania, lub jak inni nazywają to 'chcicą' póki jego rodzice tego nie zatwierdzą. Powiedział, że kiedy otrzymam ich błogosławieństwo, wszystko co się z tym wiąże to: relaks po jakimś moim wybuchu, uczucia pożądania i czasami - jak to nazwał - głód. Których jak na razie nie mam, ale jeśli tak powiedział będe musiała mu uwierzyć, ponieważ dalej jestem w tym nowa. Rzucił swój ręcznik a ja po prostu stałam i się na niego patrzyłam zanim się ubrał.
- To nie zadziała więc przestań próbować. - Usłyszałam jak powiedział. Pieprzyć go i jego zdolność do czytania w myślach.
- Przestaniesz chodzić po mojej głowie, pewnego dnia pomyśle o czymś co naprawdę zrani Twoje uczucia.
- Oh wow, tak się boje, o czym pomyślisz? O martwym psie czy coś? Nie czuję bólu i chyba zapomniałaś, że nie mam uczuć.
- Czujesz miłość.
- Nie, jedynie gdy moja rodzina Cię popiera, tak jestem tylko czarną, pustą dziurą.
- Jesteś do bani.
- Cokolwiek powiesz. - Jęknęłam i rzuciłam głowę na poduszkę.
Zadzwonił dzwonek do drzwi i usłyszałam głosy gdy zeszliśmy na dół. Dotarliśmy do ostatniego stopnia i weszliśmy do salonu gdzie wszyscy siedzieli.
- Hej. - Powiedziałam, gdy usiadłam na kanapie obok Justin'a. Położyłam stopy na jego kolanach i oparłam się, czekając aż zaczną mówić. Rozejrzałam się dookoła i nie zauważyłam nigdzie Loli ani Travis'a. Spojrzałam na Justin'a a on wzruszył ramionami.
- Nie mówiłam Ci, żebyś przestał chodzić po mojej głowie.
- To zabawa Cię wkurzać. - Usłyszałam trzask z piętra i rozejrzałam się zanim wszyscy pobiegliśmy do pokoju Loli. Otworzyliśmy drzwi i zobaczyłam Lolę która leżała na podłodze i trzymała w swoich dłoniach twarz pełną łez spływających jej po policzkach. Podeszłam do niej, klęknęłam i przytuliłam ją.
- Wszystko w porządku? - Kiwnęła, gdy spojrzałam na Travis'a który miał czerwoną twarz wyglądającą jakby kogoś zabił.
- Co zrobiłeś?
- Nie Twoja sprawa.
- Lola jest moją przyjaciółką, więc moja. Teraz, co zrobiłeś?
- A na co to kurwa wygląda? Może jeśli ta dziwka będzie słuchać, następnym razem tak się nie stanie. - Poczułam jak moje serce zaczyna wyścig i zobaczyłam jak reszta podbiegła do Loli. Justin spojrzał na mnie ale ja tylko rzucił na niego głową.
- Jeśli mnie dotkniesz, zabije Cie gołymi rękami i nie będzie żadnego tronu. - Cofnął się, wiedząc, że nie żartowałam, gdy odwróciłam się do Travis'a.
- Powiedz mi co kurwa zrobiłeś zanim się bardziej zdenerwuje.
- Ona była coraz bardziej irytująca i zaczęła zadawać pytania i jakieś gówna, powiedziałem jej, że jeśli nie przestanie uderze ją, ale ona nie przestawała, więc ją popchnąłem. - Wzruszył ramionami jakby to było nic wielkiego ale ja poczułam coraz większy gniew i jak moje ciało zaczynało się trząść.
- Co? Skrzywdzisz mnie? Przepraszam Księżniczko, ale nie możesz. - Następną rzeczą którą wiedziałam było to że patrzyłam na tył jego głowy trzymając bat* w mojej ręce. Podniosłam go i uderzyłam go w tył sprawiając, że upadł na podłogę.
- CO JEST KURWA? - Uderzałam go w nogę i powtarzałam to do chwili dopóki nie ujrzałam krwi na jego ciele.
- Podoba Ci sie bicie? - Jego ciało zaczynało drgać kiedy pokręcił głową.
- ODPOWIEDZ MI.
- N-nie.
- WIĘC KURWA NIE BIJ LOLI, ROZUMIESZ?
- T-tak. - Mogłam poczuć na nim strach, kiedy pochyliłam się do niego.
- Jeśli ona przyjdzie do mnie i powie mi, że uderzyłeś ją jeszcze raz, upewnie się że zostawie Cię w szpitalnym łóżku. Połóż swoje ręce na dziewczynie, nie dam pieprzonego ciała jeśli jest Twoją przyjaciółką, mogłaby być Twoim pieprzonym psem, nie dam pierdolonego ciała. Jeśli dowiem się, że stało się to jeszcze raz, pożałujesz.
- T-tak Pani.
- Teraz oczyść swoją twarz i spotkaj się z nami na dole na spotkanie. - Szybko wstał i wybiegł do łazienki.
- Wszystko w porządku?
- Jest dobrze, dzięki za przyjście na góre.
- Nie pozwolę, żeby ten dupek Cię skrzywdził. - Zaśmiała się a on zszedł na dół z otwartymi ranami na rękach i podartymi jeansami.
- USIĄDŹ. - Usiadł na podłodze a Justin zaczął mówić pierwszy.
- Mamy dwa tygodnie do czasu gdy ona pozna moją rodzinę. Jeśli to potwierdzą, nie będzie zjawiać się w szkole ani nie będzie widzieć nikogo oprócz mnie albo Loli, z uwagi na fakt, że będzie miała gorsze objawy, kiedy stanie się jedną z nas. Jeśli ktokolwiek z was zobaczy Carter'a Wilson'a będącego 5 mil od niej, chce żebyście znaleźli cień i spowodowali dla niego niebezpieczeństwo a ją wzięli w bezpieczne miejsce. - Kiwnęli, gdy zwrócił się do Travis'a.
- Ty zatrzymasz się w domu w Wheeler Avenue dopóki wszystko się nie skończy. Nie chcę, żebyście sie kontaktowali z Bryanną, albo z kimkolwiek z grupy lub na zewnątrz, oprócz mnie. Nie opuścisz domku nawet gdyby był w ogniu. Zrozumiano?
- Tak. - Wymamrotał.
- Lola zostanie z Yasmine i Brandon'em w tym domu, gdy Cassie zostanie ze mną. Jeśli ktoś chce się z kimś kontaktować, musi mi o tym powiedzieć. Nie chcę, żeby ktoś z was rozmawiał z kimś z zewnątrz. Jeśli dowiem się że z kimś takim rozmawialiście będziecie ukarani śmiercią na miejscu.
- A co z Twoimi rodzicami? Mogą pokazać się w nieplanowanym czasie.
- Jest dopiero 2 tygodnie przed testem, więc moja mama jest ze znajomymi w Brazylii a tata w Peru z całą radą. Moja siostra i brat przyjadą w przyszłym tygodniu ale zostaną w posiadłości naszej rodziny. Jeszcze jakieś pytania? - Potrząsnęli głowami na nie i Justin spojrzał na mnie.
- Weź swoje rzecz i chodź. - Kiwnęłam i poszłam na górę, żeby zacząć się pakować.
Justin wjechał na podjazd i weszliśmy do domu. Włączył światło i zaprowadził mnie na górę obok pokoju, który pokazał mi gdy byłam tu pierwszy raz. Przeszliśmy obok jego gabinetu, gdy otworzył pokój podwójnymi drzwiami.
- To nasza sypialnia. - Wszedł do środka, zapalił światło i wziął ode mnie torby. Weszłam do pokoju a moje oczy powiększyły się gdy zatrzymałam się na środku.
- Przez te drzwi koło łóżka jest garderoba, a przez te koło komody jest łazienka. Jeśli chcesz wziąć prysznic, nie krępuj się. Pójdę powiedzieć Prisicilli żeby zaczęła przygotowywać obiad.
- Dziękuje. - Kiwnął i zamknął drzwi, gdy wyszedł z pokoju. Weszłam do łazienki która była po prostu piękna, tak samo jak sypialnia, więc włączyłam prysznic. Wzięłam swój czas na spokojnie i zrelaksowałam się, gdy gorąca woda uderzała o moje ciało. Wyszłam i przebrałam się w piżamę. Zeszłam na dół do jadalni i zobaczyłam Justin'a siedzącego przy stole z talerzem jedzenia przed sobą.
- Usiądź Cassie. - Kobieta wysunęła krzesło a ja usiadłam gdy ona lekko je popchnęła. Przyniesiono mi talerz jedzenia z nożem i widelcem.
- Mogę zrobić Ci coś do picia? - Facet zapytał z uprzejmym uśmiechem.
- Jasne, nic więcej nie potrzebuje, dziękuje. - Kiwnął i odszedł, jak myślę, do kuchni. Odwróciłam się do Justin'a i uśmiechnęłam się do niego.
- Co?
- Masz piękny dom.
- Dziękuje, to stary dom moich dziadków.
- Gdzie oni teraz są?
- W tym momencie nie wiem. Ale poznasz ich gdy przyjadą moi rodzice i rodzeństwo. - Mężczyzna przyniósł mi napój i zaczęliśmy jeść.
- Nadal będę chodzić do szkoły w przyszłym tygodniu?
- Tylko w poniedziałek. - Kiwnęłam a tamci zabrali mi talerz gdy skończyłam jeść
- Może chciałabyś pójść spać?
- Tak. - Wziął moją ręke i poszliśmy schodami do pokoju. Położyłam się obok niego, gdy on leżał w swoich bokserkach. Odwrócił się, żeby wyłączyć lampę a ja położyłam głowę na jego klatce piersiowej powoli zasypiając.
_________________________________________
*bat, nie wiem czy dobrze przetłumaczyłam... ale coś w tym stylu :)))
A I BYŁO JEDNO PYTANIA CZEMU TRAVIS NAZWAŁ CASSIE EVA, IŻ PONIEWAŻ BO, PYTAŁAM SIĘ TŁUMACZKI I POWIEDZIAŁA MI ŻE ZMIENIAŁA IMIE CASSIE CHYBA Z 20 RAZY. I ŻE JAK BĘDZIE GDZIEŚ EVA, TO MOGE PISAC CASSIE ;p
i jak? rozdział miał być w piątek - jest w piątek. wywiązałam się i mam nadzieję, że jesteście zadowoleni :) kolejny kiedy będzie, nie mam zielonego pojęcia... ale moge wam zdradzić, że w 12 rozdziale (ten był 10) będzie bardzo ciekawa scena hehs :D
FOLLOWUJCIE CASSIE I DEVIL'A
i wgl nie wiem jak wam dziękować za 28 (jhfjsadcfbiueagboboouafwghisaebewvuerwbauorasbnas no tak naprawdę 27 ale dobra) komentarzy :') i ponad 16 tys wejść (lkjhsafjkasdhudbnbsduoaobiduauiowobnieeooiaegoisdviznsd) nawet nie wiecie jak was kocham <3
I WCHODŹCIE NA BLOGA http://tlumaczenie-the-end-of-innocence.blogspot.com/ POOOLECAM <3
xoxo
W końcu nadszedł weekend i do tej pory pobyt u Loli nie był aż tak zły. Zwykle obijaliśmy się w jej domu, oglądaliśmy filmy albo żartowaliśmy. Dzisiaj reszta ma być tutaj, ponieważ miałam zacząć przygotowywać się do mojego pierwszego 'testu'. Justin jest tutaj, bierze prysznic w mojej łazience. Znowu się u mnie zatrzymał, jak zwykł to robić, odkąd ja po raz pierwszy znalazłam się u Loli. Drzwi od łazienki otworzyły się, a kiedy Justin wszedł do pokoju w ręczniku, uśmiechnęłam się do niego. Normalnie, inne dziewczyny poczułyby coś jak pożądanie, kiedy zobaczyłyby swojego Wybranka wychodzącego z łazienki w ręczniku. Ale on powiedział, że nie będe mogła czuć pożądania, lub jak inni nazywają to 'chcicą' póki jego rodzice tego nie zatwierdzą. Powiedział, że kiedy otrzymam ich błogosławieństwo, wszystko co się z tym wiąże to: relaks po jakimś moim wybuchu, uczucia pożądania i czasami - jak to nazwał - głód. Których jak na razie nie mam, ale jeśli tak powiedział będe musiała mu uwierzyć, ponieważ dalej jestem w tym nowa. Rzucił swój ręcznik a ja po prostu stałam i się na niego patrzyłam zanim się ubrał.
- To nie zadziała więc przestań próbować. - Usłyszałam jak powiedział. Pieprzyć go i jego zdolność do czytania w myślach.
- Przestaniesz chodzić po mojej głowie, pewnego dnia pomyśle o czymś co naprawdę zrani Twoje uczucia.
- Oh wow, tak się boje, o czym pomyślisz? O martwym psie czy coś? Nie czuję bólu i chyba zapomniałaś, że nie mam uczuć.
- Czujesz miłość.
- Nie, jedynie gdy moja rodzina Cię popiera, tak jestem tylko czarną, pustą dziurą.
- Jesteś do bani.
- Cokolwiek powiesz. - Jęknęłam i rzuciłam głowę na poduszkę.
Zadzwonił dzwonek do drzwi i usłyszałam głosy gdy zeszliśmy na dół. Dotarliśmy do ostatniego stopnia i weszliśmy do salonu gdzie wszyscy siedzieli.
- Hej. - Powiedziałam, gdy usiadłam na kanapie obok Justin'a. Położyłam stopy na jego kolanach i oparłam się, czekając aż zaczną mówić. Rozejrzałam się dookoła i nie zauważyłam nigdzie Loli ani Travis'a. Spojrzałam na Justin'a a on wzruszył ramionami.
- Nie mówiłam Ci, żebyś przestał chodzić po mojej głowie.
- To zabawa Cię wkurzać. - Usłyszałam trzask z piętra i rozejrzałam się zanim wszyscy pobiegliśmy do pokoju Loli. Otworzyliśmy drzwi i zobaczyłam Lolę która leżała na podłodze i trzymała w swoich dłoniach twarz pełną łez spływających jej po policzkach. Podeszłam do niej, klęknęłam i przytuliłam ją.
- Wszystko w porządku? - Kiwnęła, gdy spojrzałam na Travis'a który miał czerwoną twarz wyglądającą jakby kogoś zabił.
- Co zrobiłeś?
- Nie Twoja sprawa.
- Lola jest moją przyjaciółką, więc moja. Teraz, co zrobiłeś?
- A na co to kurwa wygląda? Może jeśli ta dziwka będzie słuchać, następnym razem tak się nie stanie. - Poczułam jak moje serce zaczyna wyścig i zobaczyłam jak reszta podbiegła do Loli. Justin spojrzał na mnie ale ja tylko rzucił na niego głową.
- Jeśli mnie dotkniesz, zabije Cie gołymi rękami i nie będzie żadnego tronu. - Cofnął się, wiedząc, że nie żartowałam, gdy odwróciłam się do Travis'a.
- Powiedz mi co kurwa zrobiłeś zanim się bardziej zdenerwuje.
- Ona była coraz bardziej irytująca i zaczęła zadawać pytania i jakieś gówna, powiedziałem jej, że jeśli nie przestanie uderze ją, ale ona nie przestawała, więc ją popchnąłem. - Wzruszył ramionami jakby to było nic wielkiego ale ja poczułam coraz większy gniew i jak moje ciało zaczynało się trząść.
- Co? Skrzywdzisz mnie? Przepraszam Księżniczko, ale nie możesz. - Następną rzeczą którą wiedziałam było to że patrzyłam na tył jego głowy trzymając bat* w mojej ręce. Podniosłam go i uderzyłam go w tył sprawiając, że upadł na podłogę.
- CO JEST KURWA? - Uderzałam go w nogę i powtarzałam to do chwili dopóki nie ujrzałam krwi na jego ciele.
- Podoba Ci sie bicie? - Jego ciało zaczynało drgać kiedy pokręcił głową.
- ODPOWIEDZ MI.
- N-nie.
- WIĘC KURWA NIE BIJ LOLI, ROZUMIESZ?
- T-tak. - Mogłam poczuć na nim strach, kiedy pochyliłam się do niego.
- Jeśli ona przyjdzie do mnie i powie mi, że uderzyłeś ją jeszcze raz, upewnie się że zostawie Cię w szpitalnym łóżku. Połóż swoje ręce na dziewczynie, nie dam pieprzonego ciała jeśli jest Twoją przyjaciółką, mogłaby być Twoim pieprzonym psem, nie dam pierdolonego ciała. Jeśli dowiem się, że stało się to jeszcze raz, pożałujesz.
- T-tak Pani.
- Teraz oczyść swoją twarz i spotkaj się z nami na dole na spotkanie. - Szybko wstał i wybiegł do łazienki.
- Wszystko w porządku?
- Jest dobrze, dzięki za przyjście na góre.
- Nie pozwolę, żeby ten dupek Cię skrzywdził. - Zaśmiała się a on zszedł na dół z otwartymi ranami na rękach i podartymi jeansami.
- USIĄDŹ. - Usiadł na podłodze a Justin zaczął mówić pierwszy.
- Mamy dwa tygodnie do czasu gdy ona pozna moją rodzinę. Jeśli to potwierdzą, nie będzie zjawiać się w szkole ani nie będzie widzieć nikogo oprócz mnie albo Loli, z uwagi na fakt, że będzie miała gorsze objawy, kiedy stanie się jedną z nas. Jeśli ktokolwiek z was zobaczy Carter'a Wilson'a będącego 5 mil od niej, chce żebyście znaleźli cień i spowodowali dla niego niebezpieczeństwo a ją wzięli w bezpieczne miejsce. - Kiwnęli, gdy zwrócił się do Travis'a.
- Ty zatrzymasz się w domu w Wheeler Avenue dopóki wszystko się nie skończy. Nie chcę, żebyście sie kontaktowali z Bryanną, albo z kimkolwiek z grupy lub na zewnątrz, oprócz mnie. Nie opuścisz domku nawet gdyby był w ogniu. Zrozumiano?
- Tak. - Wymamrotał.
- Lola zostanie z Yasmine i Brandon'em w tym domu, gdy Cassie zostanie ze mną. Jeśli ktoś chce się z kimś kontaktować, musi mi o tym powiedzieć. Nie chcę, żeby ktoś z was rozmawiał z kimś z zewnątrz. Jeśli dowiem się że z kimś takim rozmawialiście będziecie ukarani śmiercią na miejscu.
- A co z Twoimi rodzicami? Mogą pokazać się w nieplanowanym czasie.
- Jest dopiero 2 tygodnie przed testem, więc moja mama jest ze znajomymi w Brazylii a tata w Peru z całą radą. Moja siostra i brat przyjadą w przyszłym tygodniu ale zostaną w posiadłości naszej rodziny. Jeszcze jakieś pytania? - Potrząsnęli głowami na nie i Justin spojrzał na mnie.
- Weź swoje rzecz i chodź. - Kiwnęłam i poszłam na górę, żeby zacząć się pakować.
Justin wjechał na podjazd i weszliśmy do domu. Włączył światło i zaprowadził mnie na górę obok pokoju, który pokazał mi gdy byłam tu pierwszy raz. Przeszliśmy obok jego gabinetu, gdy otworzył pokój podwójnymi drzwiami.
- To nasza sypialnia. - Wszedł do środka, zapalił światło i wziął ode mnie torby. Weszłam do pokoju a moje oczy powiększyły się gdy zatrzymałam się na środku.
- Przez te drzwi koło łóżka jest garderoba, a przez te koło komody jest łazienka. Jeśli chcesz wziąć prysznic, nie krępuj się. Pójdę powiedzieć Prisicilli żeby zaczęła przygotowywać obiad.
- Dziękuje. - Kiwnął i zamknął drzwi, gdy wyszedł z pokoju. Weszłam do łazienki która była po prostu piękna, tak samo jak sypialnia, więc włączyłam prysznic. Wzięłam swój czas na spokojnie i zrelaksowałam się, gdy gorąca woda uderzała o moje ciało. Wyszłam i przebrałam się w piżamę. Zeszłam na dół do jadalni i zobaczyłam Justin'a siedzącego przy stole z talerzem jedzenia przed sobą.
- Usiądź Cassie. - Kobieta wysunęła krzesło a ja usiadłam gdy ona lekko je popchnęła. Przyniesiono mi talerz jedzenia z nożem i widelcem.
- Mogę zrobić Ci coś do picia? - Facet zapytał z uprzejmym uśmiechem.
- Jasne, nic więcej nie potrzebuje, dziękuje. - Kiwnął i odszedł, jak myślę, do kuchni. Odwróciłam się do Justin'a i uśmiechnęłam się do niego.
- Co?
- Masz piękny dom.
- Dziękuje, to stary dom moich dziadków.
- Gdzie oni teraz są?
- W tym momencie nie wiem. Ale poznasz ich gdy przyjadą moi rodzice i rodzeństwo. - Mężczyzna przyniósł mi napój i zaczęliśmy jeść.
- Nadal będę chodzić do szkoły w przyszłym tygodniu?
- Tylko w poniedziałek. - Kiwnęłam a tamci zabrali mi talerz gdy skończyłam jeść
- Może chciałabyś pójść spać?
- Tak. - Wziął moją ręke i poszliśmy schodami do pokoju. Położyłam się obok niego, gdy on leżał w swoich bokserkach. Odwrócił się, żeby wyłączyć lampę a ja położyłam głowę na jego klatce piersiowej powoli zasypiając.
_________________________________________
*bat, nie wiem czy dobrze przetłumaczyłam... ale coś w tym stylu :)))
A I BYŁO JEDNO PYTANIA CZEMU TRAVIS NAZWAŁ CASSIE EVA, IŻ PONIEWAŻ BO, PYTAŁAM SIĘ TŁUMACZKI I POWIEDZIAŁA MI ŻE ZMIENIAŁA IMIE CASSIE CHYBA Z 20 RAZY. I ŻE JAK BĘDZIE GDZIEŚ EVA, TO MOGE PISAC CASSIE ;p
i jak? rozdział miał być w piątek - jest w piątek. wywiązałam się i mam nadzieję, że jesteście zadowoleni :) kolejny kiedy będzie, nie mam zielonego pojęcia... ale moge wam zdradzić, że w 12 rozdziale (ten był 10) będzie bardzo ciekawa scena hehs :D
FOLLOWUJCIE CASSIE I DEVIL'A
i wgl nie wiem jak wam dziękować za 28 (jhfjsadcfbiueagboboouafwghisaebewvuerwbauorasbnas no tak naprawdę 27 ale dobra) komentarzy :') i ponad 16 tys wejść (lkjhsafjkasdhudbnbsduoaobiduauiowobnieeooiaegoisdviznsd) nawet nie wiecie jak was kocham <3
I WCHODŹCIE NA BLOGA http://tlumaczenie-the-end-of-innocence.blogspot.com/ POOOLECAM <3
xoxo
Subskrybuj:
Posty (Atom)